2016

2016-12-25
BIAŁY JEZUS

Kiedyś, w roku mej ciężkiej choroby(1) , wpadła mi w ręce książka(2) o nawróceniu na chrześcijaństwo głównego rabina Rzymu Izraela Zolliego. Czytałem i rozpływałem się we wdzięczności Jezusowi za powracające zdrowie. Dziś, w Uroczystość Bożego Narodzenia, czytam nową książkę o nawróceniu wielu Żydów(3), m.in. także o Zollim. Zagłębiam się w opis wydarzeń, które doprowadziły rabina do przyjęcia chrztu św . „Był to dzień przebłagania [Jom Kipur] na jesieni 1944 roku. Przewodniczyłem w tym dniu obrzędom religijnym w synagodze. Dzień dobiegał końca i byłem sam wśród wielkiej liczby osób. Poczułem się, jak gdyby mgła podpełzła do mojej duszy; owa mgła stawała się coraz gęstsza, aż całkiem straciłem kontakt z ludźmi i rzeczami wokół siebie. I dokładnie wtedy ujrzałem oczyma swojego umysłu łąkę na zboczu, pełną soczystej trawy. Na tej łące ujrzałem Jezusa Chrystusa odzianego w biały płaszcz, a za Jego głową błękitne niebo. Doświadczyłem wyjątkowego pokoju wewnętrznego. […] W sercu usłyszałem słowa: Jesteś tu po raz ostatni. Rozważałem te słowa w pogodzie ducha. Odpowiedź mojego serca brzmiała: tak jest, tak będzie, tak musi być”. Dopełnieniem tej mistycznej wizji, momentem obiektywizującym doświadczenie duchowe, były świadectwa rodziny po powrocie z synagogi. „Nagle moja żona odezwała się do mnie: Dzisiaj, kiedy stałeś przed Arką Tory, wydało mi się, jakby biała figura Jezusa położyła ręce na twoją głowę i błogosławiła cię. Byłem zaskoczony, ale nadal spokojny. W tym samym momencie usłyszeliśmy z daleka głos naszej młodszej córki Miriam: Tatooo! – Poszedłem do jej pokoju. – Co się stało? – spytałem. – Wiesz Tato, dzisiaj miałam sen, w którym widziałam bardzo wysokiego, białego Jezusa, ale nie pamiętam, co było potem. Zaledwie kilka dni później zrezygnowałem ze stanowiska we wspólnocie żydowskiej i udałem się do nieznanego mi księdza po nauki. Minęło kilka tygodni, nim 13 lutego otrzymałem Sakrament Chrztu i zostałem przyjęty do wspólnoty Kościoła katolickiego, Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa”.
Cóż? Mogę jedynie w wielkim zadziwieniu, pochylony nad żłóbkiem, powiedzieć Jezusowi: Panie, Ty wszystko możesz! Ty możesz narodzić się także człowiekiem dorosłym, Białym Jezusem w sercu dojrzałego mężczyzny.
_____________________________________
1 To był rok 2009.
2 Eugenio Zolli, Byłem rabinem Rzymu…, Salwator, Kraków 2007.
3 Roy Schoeman, Miód ze skały. Historie nawróconych Żydów, Agape, Poznań 2016, ss. 86-87.

2016-08-07
Papież Franciszek do polskich biskupów w Krakowie:

„A mówiąc biskupom o bliskości, sądzę, że muszę wspomnieć o najważniejszej bliskości – wobec księży. Biskup musi być dostępny dla swoich kapłanów. Kiedy byłem w Argentynie, słyszałem to od księży… – wiele razy, gdy prowadziłem rekolekcje, a lubiłem to robić. I mówiłem im: porozmawiaj o tym z biskupem. Odpowiadali mi – „Nie da rady, dzwoniłem, ale w sekretariacie mi mówili, że to niemożliwe. Jest bardzo zajęty, porozmawia z księdzem w ciągu trzech miesięcy”. Ale ten kapłan czuje się sierotą, bez ojca, bez bliskości i zaczyna upadać. Biskup, który widzi na karcie połączeń w godzinach wieczornych, kiedy wróci, telefon od księdza, albo tego wieczoru, albo też następnego dnia powinien zadzwonić do niego od razu. „Tak, jestem zajęty, ale czy to pilne?” – „Nie, ale umówmy się…”. Niech ksiądz czuje, że ma ojca. Jeśli odbierzemy księżom ojcostwo, to nie możemy ich prosić, by byli ojcami. W ten sposób oddala się poczucie ojcostwa Boga. Dziełem Syna jest dotykanie ludzkiej biedy: duchowej i cielesnej. Bliskość. Dzieło Ojca: być ojcem, biskupem-ojcem”.

Czytając po raz pierwszy (udostępnioną przez Watykan) rozmowę papieża Franciszka z naszymi biskupami, cichą modlitwą wspomagałem mego ordynariusza. Z całą pewnością, gdy słuchał tych słów Ojca Świętego w katedrze na Wawelu, poczuł nieprzyjemny skurcz w sercu. Może nawet pochylił wstydliwie głowę, ukrył w dłoniach twarz?…
Czy można mieć nadzieję, że zniknie nieustępliwy „strażnik porządku” sprzed drzwi sekretariatu arcybiskupiego?

2016-02-14
Kuszenie

W 1. niedzielę Wielkiego Postu.
Diabeł kusi Jezusa na pustyni. Namiętna bezczelność szatańska nie zna granic. Najwidoczniej diabeł nie zna prawdy o Jezusie z Nazaretu: kim jest? Kusi Go jak każdego człowieka. Potępiony i zazdrosny chce dokuczyć Panu Bogu. Mści się na człowieku od wypadku w Raju, kiedy udało mu się zrobić wyłom w świętości i niewinności pierwszych rodziców. Od tamtego czasu jest pewny, że człowieka można skusić, odwieść go od Pana Boga. Bóg jednak świadom jest sztuczek diabelskich. Syn Boży z łatwością poradził sobie z kusicielem. Nie dał mu szansy zwycięstwa nawet na odrobinę. Przepędził go ze swego kręgu bliskich.
Diabeł jednak nie rezygnuje z kuszenia człowieka w drodze. Czyż nie doświadczyłem tego w swoim życiu kapłańskim?… Jednak Chrystus, mój Pan i Przyjaciel, uczy mnie przemieniać stan zagrożenia w zwycięstwo. Gdy poddaję się pokusie, cóż się dzieje? – Wcześniej czy później dochodzę do dokładniejszego poznania siebie, zrozumienia swej słabości i niedoskonałości. Nauczę się pokory. „Hurra, nie jestem Bogiem!”(X. Halik). Jeżeli zaś pokonam pokusę i przepędzę diabła, umocnię i pogłębię łączność z Chrystusem Zwycięzcą, Zbawicielem Zmartwychwstałym. On wziął na siebie kuszenie, a podarował mi smak zwycięstwa nad szatanem (św. Augustyn). Jezus jest wspaniałym wychowawcą.

2016-02-10
Proch i popiół

Środa Popielcowa woła, krzyczy wniebogłosy: prochem jesteś!
Cóż odpowiem? -Wiem to. Czuję, jak się sypię… Chęci sporo, roboty niemało, ale narzędzia rzedną, parcieją. Delikatność przechodzi w kruchość i łamliwość w całym jestestwie. Jestem konkretem w świecie, gliną łaskawie przez urodzenie wytrąconą z dłoni Stwórcy. Po kolei rok za rokiem glina kruszeje; staje się popiołem, bo i ognia było, i gorącości sporo w życiu…
Tak, jestem prochem! Ale prochem, który myśli, który kocha i modli się; jest zdolny do żalu i pokuty. Jestem popiołem ku Zmartwychwstaniu, bo jest we mnie maleńka żagiew nadziei. Kiedyś rozsypię się – to prawda – ale Bóg, Stwórca mój i Zbawca, pozbiera mnie. Scali i znów ulepi. Już na wieczność.