2015

2015-02-15
Prosty dialog

Trędowaty: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.
Jezus: Chcę, bądź oczyszczony!
Prostota słów owocuje prostym skutkiem.
Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony (Mk 1,40-42).
Czy trzeba być aż trędowatym, by nauczyć się prostej rozmowy z Bogiem?

2015-01-14
Droga zniszczenia

Dżihadyści w sumie zastrzelili przed tygodniem 16 osób w redakcji „Charlie Hebdo” i w sklepie koszernym. Do tego trzeba dodać trzech uśmierconych napastników. Krew naznaczyła stolicę Francji. Czy Francuzi – prześmiewcy, prowokatorzy tej „zemsty Allacha” zmądrzeli, spokornieli? – A skądże! Po tygodniu wydali następny numer bulwarówki z karykaturą Mahometa na okładce. Podnieśli nakład do kilku tysięcy z chełpliwym podkreśleniem swego ateizmu. Najbardziej zadziwiły mnie długie kolejki od rana przed kioskami gazetowymi. Około południa już zabrakło egzemplarzy dla chętnych. A potem ten milionowy tłum identyfikujący się z redakcją, niosący transparenty: „Je suis Charlie”!
Czym może zaowocować ta nad miarę wybrzuszona pycha wyznawców nieograniczonej wolności? Czego można się spodziewać od kultu wolności, w którym godność i uszanowanie dla drugiego człowieka są wyrzucone na bruk, na pośmiewisko? Pycha jest jednym z grzechów głównych, korzeniem karmiącym wiele zła, a przede wszystkim oślepia rozum człowieka i przesłania przyszłość. W Paryżu w sposób spektakularny nastąpiło okrutne starcie szatana nienawiści z szatanem pychy. Czy Jezus już przed dwoma tysiącami lat nie nazwał wyraźnie tej sytuacji? „Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo?”. A jaki będzie tego koniec? „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali” (Łk 11, 18.17).
Panie Jezu, niejeden raz pokazałeś, jak walczyć z szatanem. Ulituj sie nad Francuzami, dla których bezbożni prześmiewcy swoją pychą torują drogę zniszczenia. Ulituj sie nad całą Europą i wskaż drogę do autentycznej wolności. Jedynie Ty wyzwalasz człowieka, czyniąc jego myśli i czyny godziwie wolnymi. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1).

2015-01-12
Spotkanie

Bóg powołał wczoraj do wieczności panią Danutę Michałowską, wielką aktorkę z miłością celebrującą polskie słowo. Jej życie było niezwykłą i bohaterską rapsodią. Stwórca pozwolił jej przeżyć ponad 90 lat, aby wielu pokoleniom mogła dawać świadectwo czystości i szlachetności słowa wybrzmiewającego na deskach teatralnych. Jako charyzmatyczna pani pedagog ratowała poziom profesji aktorskiej przyciągając widzów pięknem słowa w epoce, gdy mowa publiczna służyła brudnym politycznym celom, albo była (i jest?) rzucana w błoto wulgaryzmów.
Wielkim darem jej życia była twórcza wspólna praca w słowie od młodości w latach okupacyjnych z podobnym zapaleńcem, miłośnikiem słowa, Karolem Wojtyłą w krakowskim teatrze Kotlarczyka. Boża łaska przyjaźni łączyła ich aż do śmierci. Zapamiętane przez wielu zostały jej spotkania z widzami i studentami, dla których nie żałowała żadnego trudu, by pokazać sztukę polskiego słowa u piszącego poety i przemawiającego Jana Pawła II.
Panie Jezu, daj wieczny pokój tej mądrej i miłującej duszy. Zaprowadź do domu Ojca na święte spotkanie z przyjacielem całego jej dojrzewania na krakowskiej ziemi.

2015-01-09
Śmierć komucha

Umarł Józef Oleksy; przed siedemdziesiątką. Dziewięć lat walczył z rakiem. Przegrał, bo rak daje tylko tyle nie-śmierci, ile mu potrzeba do zniszczenia organizmu, uparty i zaborczy łatwo nie wycofuje się. Chemia nie jest bogiem.
Pan Oleksy, polityk, twardy działacz lewicy w PRL-u i później, przygotował się do śmierci. W dzieciństwie pragnienie jego matki, by był księdzem, i nauka w małym seminarium duchownym zostawiła swój ślad. Ks. abp Sławoj Leszek Głódź odwiedził go przed śmiercią. W ostatniej swej woli Józef Oleksy, ulubieniec laicki, zarządził pogrzeb w tradycji katolickiej. Powiedział: Wszystkie komuchy miały kościelne pogrzeby. Ci co jeszcze żyją, też będą mieli. Nie chciał przemówień nad grobem, bo wiedział, ile znaczą słowa jego kolegów polityków.
Panie Jezu, Ty jesteś Panem życia i śmierci. Przyniosłeś na Ziemię swe nieskończone miłosierdzie, nie umniejszając swej sprawiedliwości. Racz mu dać wieczny odpoczynek.

2015-01-07
Prowokacja i trwoga

Panie Jezu, który przyszedłeś na Ziemię także po to, by objawić Boże miłosierdzie narodom nie znającym prawdy Boga, i z miłością przyjąłeś pokłon Mędrców ze Wschodu, pokornie Cię proszę, spójrz litośnie na dusze zastrzelonych dziennikarzy paryskich, pociesz rodziny ofiar zamachu terrorystycznego i przywróć zdrowie zranionym pracownikom redakcji satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo”.
Na całym świecie ludzie potępiają „odrażający zamach” dżihadystów, którzy nie uznali „prawa wolności” – duszy Republiki Francuskiej – i zaatakowali zbrojnie redakcję, która ośmieszała w karykaturach proroka Mahometa.
Nie usłyszałem jeszcze żadnej refleksji w mediach na temat głównej przyczyny tego zupełnie niezrozumiałego dla chrześcijan, w istocie haniebnego ataku na „wolnych” prześmiewców – prowokatorów depczących złośliwie (rzekomo w imię tępienia głupoty) znaki świętości wierzących islamistów. Paryż oburzony drży ze strachu, Europa pyta przerażona, kiedy to u nas się stanie, ale nie słychać jeszcze, by ktoś z „wolnego świata” potępił działanie tych, którzy nie mają żadnych hamulców w krytyce satyrycznej. Laickie media w Europie nie zajmują się obroną chrześcijan prześladowanych przez dżihadystów na Bliskim Wschodzie, ale z lubością – dla zwiększenia swych nakładów i popularności – wyszydzają wszelkie tematy święte dla ludzi wierzących.
W Polsce mamy 30 tysięcy spokojnych muzułmanów, nie mają w zwyczaju zbrojnie atakować kogokolwiek, ale dziwią się, że katolicy polscy dają sobie wmówić przez media, iż przedstawianie twarzy Matki Bożej z maską gazową, przedstawianie męskich genitaliów na krzyżu czy też darcie publiczne kart Pisma świętego przez satanistę na koncercie młodzieżowym jest specyficznym wyrazem kulturotwórczym.
Paryż otrzymał za swoje. Obalone granice przyzwoitości prasowej „w imię twórczej wolności” sprowokowały nienawistną i jakże tragiczną odpowiedź muzułmanów, dla których zawsze „Allach jest wielki”. Trójka dobrze wyszkolonych zabójców z tym okrzykiem na ustach, niestety, ma ciche i coraz częściej głośno wyrażane poparcie pośród 4-5 milionów muzułmanów we Francji. Jest się czego bać.
Panie Jezu, dotknij swym przemieniającym miłosierdziem obie strony tego hańbiącego rozumność człowieczą ataku. Ustrzeż nie tylko ciała, ale i dusze uczestników, po obu stronach, konfliktu laicko – muzułmańskiego. Niech Twoje Wcielenie na Ziemi, Jezu, odnowi we współczesnej kulturze szacunek dla świętych i niezbywalnych wartości ludzkich.