2014

2014-12-14
Przebitka

Jan Chrzciciel nad Jordanem nawoływał do nawrócenia, a jerozolimscy kapłani i lewici zaniepokojeni posyłali zwiadowców z pytaniem: Kto ty jesteś? (J 1,19). Jan pokornie ale i całą pewnością odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni (J 1,23). Głos się słyszy, ale wołającym tu jest ktoś inny. Janowi objawił to Duch Święty.
Jezu, uwielbiam Cię. Miłuję Cię i pragnę kochać jeszcze goręcej. Jezu, nie opuszczaj mnie w żaden sposób. Nie pozwól, bym czuł się odsunięty od Twej miłości. Wierzę, że mnie kochasz, ale tyle we mnie niedoskonałości, iż czasami doznaję wielkiego drżenia w mej duszy, nagabywania: czy jestem na Twej drodze? Wiem, że nie wolno wątpić w Twój wybór, Panie, ale czasem walka o tę pewność jest jak potężne starcie z potężnym, niewidzialnym wrogiem.
Mój Zbawicielu, często powtarzam prośbę: kochaj mnie! Po prostu daję Ci znak, jak wielka jest w mym sercu potrzeba umiłowania. Przyzywam Cię i wołam o posiłki anielskie, które są pod Twoimi rozkazami. Aniołowie potrafią walczyć z antymiłością upadłych duchów.
Moje życie jest przebitką Janowej misji znad Jordanu. Jestem głosem. Bardzo często na gołej pustyni. Głos to nośnik słowa, po chwili jest już niezauważalny. Fala poruszonego powietrza wygładza się, znika. Głoszący Jan wchodzi w cień Jezusa. Do dnia dzisiejszego tak bywa. To Duch Święty sprawia, że Słowo trafia do czyjegoś serca i owocuje według miary i życzenia Pana Jezusa. Zawsze Duch Święty jest Stworzycielem duchowych wartości w człowieku.

2014-12-12

Nie ma pokoju.
„O gdybyś zważał na me przykazania,
stałby się twój pokój jak rzeka,
a sprawiedliwość twoja jak morskie fale” (Iz 48,18).
Bóg mówi do narodu i do pojedynczego człowieka. Przerażenie mną owłada, gdy słyszę o coraz to nowych aferach w kraju. Bo czymże one są, jeżeli nie brutalnym łamaniem przykazań Dekalogu. Czymże jest korupcja, jeśli nie ogromną kradzieżą, bezczelnym deptaniem V przykazania Bożego. Łajdak podzieli się sumką z podobnym mu (czasami jest ich więcej), albo sprytnie ukryje. A Bóg co mu może zrobić? -Przecież Go nie ma. W ten sposób każdy ciężki grzech jawi się jako grzech niewiary. Współczesny Jezusowi Żyd mówił publicznie o Nim: „zły duch Go opętał” (Mt 11,18). Czy to było większą obrazą Boga, niż współczesny ateizm praktyczny? Nie ma pokoju w dzisiejszym świecie. Każdego dnia gdzieś ktoś kogoś zabija, kaleczy, podpala jego dom i okrada. Zacierają ręce zadowoleni różnej maści wyznawcy złego ducha na świecie.
Od II wojny światowej wielu porządnych ludzi szuka pokoju poza szatanem i poza Bogiem. Z rozpaczliwym wysiłkiem rzucają się w wir organizacyjny najróżniejszych kongresów pokojowych i spotkań międzynarodowych, na które przeznacza się duże sumy, aby dobrze zjeść i dużo się napić.
I jaki pokój z tego otrzymaliśmy? – Gołąbka pokoju narysowanego w przypływie natchnienia przy deserze na serwetce restauracyjnej.
O, gdyby politycy czytali proroka Izajasza!

2014-12-07
Celibat

Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni (Mk 1,1-8)… I Pan Jezus poszedł na pustynię…
Tak się zrodziła nowa ojczyzna wielkiej rzeszy pustelników i pokutników.
W Kościele pustelnicy zwykle są gdzieś na jakimś początku. U nas pięciu pierwszych męczenników oddało swe życie dla Jezusa Chrystusa. Ich przelana krew dała wzrost wiary Polaków na początku drugiego tysiąclecia chrześcijaństwa. Bogu podoba się ofiara samotności i ofiara życia. Bóg przyjmuje całego człowieka, bez dzielenia się z kimś jakąś częścią osoby. Czy nie na tym w istocie polega ofiara bezżeństwa sakralnego? Celibatu kapłańskiego nie da się obronić ani historią, ani prawem kanonicznym. Bóg przyjmuje z upodobaniem ofiarę człowieka w jedności, oddanego Mu bez reszty.
Celibat przygotowuje kapłana do najgłębszej samotności – na krzyżu: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?!(Mk 15,34). Tak właśnie kończy się Jezusowe wyjście na pustynię. Na taki los przystało Słowo – Logos – gdy postanowiło stać się ciałem i zamieszkać między grzesznymi. Zbawiciel wyszedł na pustynię grzechu i nie mógł nie wykrzyczeć swej samotności z wysokości krzyża. W tej skardze Ojciec w Niebie słyszy krzyk każdej samotnej duszy. Żeby zrozumieć celibat, trzeba go podnieść do uszu Ojca Jezusa Chrystusa.

2014-11-26
Europa smutku

Wczoraj, po dłuższej przerwie, stanąłem przy ołtarzu do koncelebry, aby być ze wspólnotą. Choć słabujący, jednak chciałem wypowiedzieć słowa konsekracji, poddając je Duchowi Świętemu, aby chleb stał się Ciałem, a wino Krwią Chrystusa. Pragnąłem polecić Bogu Ojca Franciszka i bpa Józefa.
Papież wczoraj przemawiał w Strasburgu do świata neopogańskiego. Przedłożył parlamentarzystom europejskim skutki ich polityki tyleż bezbożnej, co i antyludzkiej. Oto Europa stała się kontynentem przeraźliwego smutku ludzi starych i samotnych. Zabrakło dzieci!
O, mój Jezu, jakże Ci smutno w naszym starym domu!

2014-11-20
Ślepiec

Zmiłuj się, mój Panie, nad moim okiem. Wpatruję się jednoocznie w Twoje święte oblicze i szepczę: Synu Dawidów, ulituj się nade mną. Tak wołał głośno i uparcie ślepiec w Ewangelii. Uciszali go, a on wołał. Jezu, czy moja nadzieja nie jest głośniejsza nad tamten krzyk przy drodze?… Wpatruję się w Twoje oczy. Są czyste i jasne. Widzisz więc moje oko zaropiałe, niewidzące i bolesne. Wierzę, że uleczysz moje oko, choć nie wiem kiedy. Już przed trzydziestu laty, na pierwszą wieść o zamianie zaćmy na jaskrę przez młodego paryskiego lekarza, położyłem mą boleść pod krzyżem u Twoich stóp. Ulituj się, nie czekaj i… wybacz. Niech Twoje miłosierdzie wyprzedzi Bożą sprawiedliwość. Nadzieja moja woła o uzdrowienie oka. Czas coraz bardziej okrutny. Ból rośnie. Dziś znowu nie mogłem uwielbić Cię w Eucharystii przy ołtarzu. O, jak trudno czekać w ciemności. Jezusie, Synu Dawidów, ulituj się nade mną!

2014-11-10
Soft i light

Panie, przymnóż mi wiary, abym stawał w mym nauczaniu wobec grzechu i zgorszenia z bezwzględną jasnością i pewnością: tak – tak, nie – nie!
Człowieka pozwól mi zawsze wybraniać Twym miłosierdziem, ale nie poza Twą sprawiedliwością.
Panie, przymnóż mi wiary, gdy staję wobec pokus, gdy mój rozum ulega przyciszeniu, poddając się zagłaskanym impulsom serca. Serce bardzo kocha słodycz i uspokojenie.
Wierzę, Panie! Ale zaradź memu niedowiarstwu! (Mk 9,24). Wołam o wierność Tobie i Twojemu: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5,37).
Świat dzisiejszy chce moralnych rozwiązań typu „soft” i „light”. Nawet kardynałowie tak preparują prawdę objawioną, aby (broń Boże!) nie urazić człowieka. Słusznie wskazują na dobro człowieka, ale nie wskazują na grzech człowieka. Miłosierdzie Boże jest przeogromne i nieskończone, ale przecież nigdy nie rujnuje sprawiedliwości Bożej.
O wiarę i wierność Jezusowi modlę się codziennie i łączę się z Kościołem, by żaden duch tego świata nie podkopał ani zmącił jego pewności i mądrości otrzymanej od Ducha Świętego.

2014-11-06
Obrzezanie duszy

Święty Paweł Apostoł do pogan, których ochrzcił w Filipii, napisał solidarnie na przekór żydom: „My bowiem jesteśmy prawdziwie ludem obrzezanym – my, którzy sprawujemy kult w Duchu Bożym i chlubimy się w Chrystusie Jezusie, a nie pokładamy ufności w ciele” (Flp 3,3). Wyraźnie przeniósł znak przynależności do Boga z tego co widzialne w sferę niewidzialnego: przez chrzest zamieszkanie Chrystusa w duszy człowieka. Niesłychana i piękna transformacja!
Ale jednocześnie wielkie ułatwienie dla ukrycia wiary, zanurkowania w tłumie pogańskich poglądów, zwłaszcza w czasie wyśmiewania czy prześladowania ludzi wierzących. Bez wiary okaźliwej wyraźnie łatwo jest korzystać z darów świata pogańskiego. Czyż nie staje się nagminnym w Polsce gościnne korzystanie eks-zakonników (i nie tylko) z łamów Gazety Wyborczej? A formuła kończąca uroczyste zaprzysiężenie: „tak mi dopomóż Bóg”, szybko schowana do teki ministerialnej, jest jak fajerwerk tyleż piękny, co krótkotrwały.
Owszem, Jezus wchodził do domów pogan i zasiadał z nimi do posiłku, ale to nie poganie Go karmili radością. Przeciwnie, to Jezus sycił ich serca Życiem, karmił umysły Prawdą, otwierał sumienia na nową Drogę.
Jezu, któryś obrzezał moją duszę dla Twojej miłości, kocham Cię.
Jezu, który ciągle na nowo mnie odnajdujesz dla radości świata Bożego, uwielbiam Cię w ciszy i pokorze. Jezu, który posłałeś mnie do świata pogańskiego, choć ochrzczonego, bądź moją mocą dziś i zawsze. Jezu, ufam Tobie!

2014-10-29

Drzwi otwarte

Modlitwa – to usiłowanie wejścia do Królestwa Bożego przez ciasne drzwi (Łk 13,24) dopóki są otwarte. Najważniejszy i jedyny motyw rozwijający życie modlitwy, to Jezus Chrystus. Przez Niego, z Nim i w Nim wszystko.

U św. Pawła wolni, jak i niewolnicy (Ef 6,5), żyją modlitwą, gdy wszystko czynią jak dla Zbawiciela. Bez wolności, skierowanej do Jezusa Chrystusa, nie ma Chrześcijaństwa, bo nie ma otwartych drzwi Królestwa Bożego.

Czy modlitwa może być wyważaniem zamkniętych drzwi? – Kto usiłuje się modlić, temu Pan nie zamknie swych drzwi przed nosem. Wszystko jest możliwe, gdy żyje we mnie najprostsza nadzieja, że Pan mnie kocha.

2014-10-23

Pokój i ogień
Chrystus Pan apostołom przyrzekł i daje „pokój mój”, który ma być w Kościele i w rodzinie zabezpieczeniem jedności i miłości między ludźmi. Ale również Jezus mówi o rozłamie. Rzucił ogień i bardzo pragnie, aby już zapłonął (Łk 12,49-51).
To nie jest sprzeczność. Pokój Chrystusa nie jest i nie może nam być dany za wszelką cenę. Jezus nie przymyka oczu, łaskawie przyzwalając na zło w naszych sumieniach. Chodzi tu o ogień, który oczyszcza serce człowieka. Taki ogień musi być dokuczliwą, palącą niezgodą na zło, które widzi w człowieku Bóg.
Pokój zagłaskujący zło jest głównym nieszczęściem obecnej „religijności na urzędach” – milczenie i manipulacje wobec grzechu publicznego – „aby nie było skandalu” w rodzinach i w narodzie, czy też jawne przyjmowanie Komunii św. przez polityków odrzucających publicznie taką czy inną prawdę wiary. A tymczasem ateiści wykrzykują nędzną krytykę Kościoła i wprowadzają swoją miarę moralności. Nie taki pokój obiecuje wiernym uczniom Zbawiciel.

2014-08-20
Po prostu

Czym zasłużyli pracownicy ostatniej godziny w winnicy, że gospodarz zrównał ich zapłatę z wynagrodzeniem całodniowym? Może widział, że pracowali z większą energią niż tamci. Może okazywali więcej radości z powodu wreszcie otrzymanej pracy, a może zdążyli wykonać pracę, na której bardzo zależało gospodarzowi, by w tym dniu ją zakończyć?

Jezus opowiadając tę przypowieść mówi: Nie! Po prostu gospodarz był człowiekiem dobrym, nie ubliżał sprawiedliwości. Wynagrodził według umowy. A szemrzący robotnicy byli po prostu zawistni i zazdrośni (Mt 20,1-16).

2014-08-19

Pytanie Piotrowe

Brak radykalizmu w zachowywaniu Dekalogu Bożego stawia człowieka nie tylko z dala od doskonałości, ale też ustawia go niebezpiecznie na równi pochyłej, skąd już nie ma innego ruchu jak tylko spadanie. Jezus, który niczego nie ujął z tablic Mojżesza, nie żąda ubóstwa dla ubóstwa -„sztuki dla sztuki”, ale stawia warunek tym, których powołuje, aby wyzbyli się obciążeń, które opóźniają ich krok w drodze za Nim (bogactwo, sława, rodzina). Jezus jako Bóg i Mistrz domaga się pełnej dyspozycyjności od swych uczniów (Mt 19,21).

Nie pytam, mój Panie, co otrzymam za mój celibat, za moje życie bez rodziny. Składając moje dłonie w dłoniach księdza biskupa udzielającego święceń, Tobie przyrzekałem moje posłuszeństwo i mój celibat. Szedłem przecież na służbę w diecezji. Przez 50 lat niejednokrotnie obserwowałem swoje upadki i powstania, odwroty i powroty. Jestem głęboko przekonany o niedoskonałości mojej służby kapłańskiej. Ta świadomość nigdy mnie nie cieszyła.

Nie stawiam też Piotrowego pytania (Mt 19,27) i dlatego, ponieważ tyle razy w tym półwieczu doświadczyłem pewności, że Ty, Panie Jezu, jesteś moim skarbem, jesteś moją nagrodą w zmaganiach życiowych, codziennych. Jezu, ufam Tobie.

2014-07-02

Modlitwa zawsze wysłuchana

Mówisz, że cię Bóg nie wysłuchał, choć długo i gorąco prosiłeś….

1. Sprawdź: jakość swej modlitwy. Czy to była prośba wielbiąca wszechmoc i dobroć Boga,
czy tylko egoistyczna żebranina?

2. Pomyśl: ty czy Bóg wie lepiej, co ci jest w tym czasie bardziej potrzebne?
Bóg zna wszystkie Twoje potrzeby, nie tylko tę jedną i aktualną. Twoje dziś zanurzone jest w odwiecznym planie twego zbawienia. Boża miłość widzi dalej niż twoje oko.

3. Zreflektuj się: Bóg chce, byś był z Nim nie tylko w czasie twej prośby. On z tobą jest zawsze i pragnie, byś ty nie ograniczał swego czasu na rozmowę z Nim tylko do chwil wyrażania swej prośby.

4. Zapamiętaj: Bóg kocha ciebie i chce, byś wiedział, że cię zawsze kocha. Także wtedy, gdy prosisz pięknie i gorąco. Proś Boga razem z Bogiem. Dał przecież swego Syna – Pośrednika. Co więcej, gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8,26).

2014-07-01

W SERCU

Im więcej czasu za nami, tym bliżej przed nami oblicze Pana.
Coraz jaśniejsze Jego oczy, coraz pełniejsze światło
i uśmiech ust otwartych cudownym słowem: witaj.
A w sercu rośnie nadzieja na bliskie spotkanie,
dotknięcie dłoni i przytulenie serca, na pocałunek pokoju.

Nadzieja pęknie bez huku na samym progu;
rozniesie się po Niebie słoneczny zapach miłości.
Prawda uklęknie zdziwiona i wyzna w pokorze cichutko:
to Bóg, mój Bóg wyszedł mi na spotkanie.

I tylko złoci anieli podniosą trąby, cytry i harfy,
a święci Pańscy chórem podejmą przenikające duszę
najpogodniejsze w życiu, miodopłynne Alleluja.

2014-06-30

LUDZIE

Minęło 50 lat mego kapłaństwa. Pół wieku w parze z Panem Bogiem. Nierówna to para, oczywiście, ale Bóg robi wszystko, bym nie ustawał w drodze. Ja mogę jedynie mówić pokornie: dziękuję Ci, Panie Jezu. Gorąco dziękuję.

Panie, tylu dałeś mi ludzi. Stanęli przy mnie z Twego serdecznego poruczenia. Posłałeś w różnym czasie o zawsze pragnącej godzinie. Nie byli i nie są aniołami, a przychodzili: bo chcieli, bo tak się złożyło i tak poukładały się wzajemne potrzeby. Jednak wszyscy oni pełnili posłannictwo aniołów (czasem białych, czasem czarnych) danych mi konkretnie nawet wtedy, gdy prowadził ich własny interes. Zawsze byli Twoim wezwaniem, apelem i rozpoznaniem.
Panie, to była Twoja miłość udzielająca się i prowadząca, miłość nasłuchująca i oczekująca.

Dziękuję Ci, Jezu, że jesteś „Bogiem zazdrosnym” i posyłasz ludzi z Twoją miłością. A jednak tęsknię za Niebem, gdzie już nikogo nie będzie pomiędzy nami. I ten najdroższy Twój wizerunek też nie będzie potrzebny.
Ale póki co, wpatruję się z miłością w Twoje najświętsze oblicze z Łagiewnik. Niech będzie uwielbiona Twoja miłość miłosierna, Twoja miłość patrzenia w oczy z bliska.

2014-06-29
W Kościele i z Kościołem

Uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła. 50 lat temu rozpoczynałem, Panie, drogę z Tobą. Wyposażony w Twoją łaskę święceń, w otoczeniu entuzjastycznej życzliwości kostrzańskich parafian, którzy ogarnęli mnie wieńcem z liści zielonego dębu, wyruszyłem w przyszłość. Było radośnie patrzeć w roześmiane, młode twarze dziewcząt i chłopców prowadzących mnie do kościoła na Mszę świętą prymicyjną. Droga usłana była pachnącym tatarakiem.

Dziś wkraczam w drugie moje półwiecze służby Najświętszemu Trójjedynemu Bogu w Kościele Katolickim. W Kościele jakże zewnętrznie zmienionym, posoborowym i poranionym nie tylko w Europie i nie tylko w Polsce. Jakaś sfora wściekłych mediów rzuciła się na autorytet Kościoła. Nie ma dla nich żadnej świętości, a każdy chce ugryźć i unieść w pysku najświeższy kęs sensacji. Nie ma żadnej tajemnicy, ani godności człowieka. Zresztą w samym też Kościele pokazują się coraz głębsze rozwarstwienia ideowe, zwłaszcza na terenach niemieckojęzycznych, już dawno dotkniętych protestantyzmem. Mogę zrozumieć szczególnie wielki ciężar krzyża Piotrowego, którego nie mógł dalej dźwigać Joseph Ratzinger – Benedykt XVI. Ironią losu jest fakt, że większą czcią i szacunkiem, niż jego rodacy, otoczyli niemieckiego Papieża właśnie Polacy, doceniając jego mądrość i świątobliwość życia.

No cóż, Ty widzisz, Panie, idę w Kościele i z Kościołem takim, jaki w swej istocie jest. Papież Franciszek robi w nim „wielki raban”. Ale ci którzy go teraz tak jaskrawo przeciwstawiają polskim biskupom, spieką niejednego raka na swych policzkach, jeśli mają choć odrobinę wstydu i cokolwiek wiedzą o niezmienności Twojej nauki, Chryste. Ruszam w drugie półwiecze z nadzieją taką samą, jak ongiś. Pewnie napotkam niejedną (być może w pobliżu) kataraktę tzw. „kościoła otwartego”. Powiem wtedy: „Nic to, Baśka” – jak zwykł mawiać w opresji życiowej imć pan Michał Wołodyjowski. I dalej w drogę! Nie ruszam przecież samotnie ani w ciemno, bo Ty, Panie, jesteś tuż obok i we mnie. Przyszłość jest niewiadomą, ale nie jest ciemnością. Twój Najświętszy Duch wlewa w moją duszę Boskie światło. Jego natchnieniami chcę oddychać do ostatniego tchu.

2014-06-28
Zaczynam nową część Raptularza –
inspirowaną czasem nowego półwiecza mego kapłaństwa –

„CODZIENNOŚĆ WIARY”

Ile tego czasu przede mną, jedynie Pan Bóg wie.
Z pewnością będzie to inny, niż „Czas przyłapany”, Raptularz.