2012

2012-12-31
PRZEMIJANIE
Czas zamknąć tę księgę. Co było, nie wróci. Czas przyłapany na gorącym uczynku powoli stygnie. Wszelkie zapiski stają się zaledwie szarym tłem pamięci dla napierającej codzienności. Dni, tygodnie i miesiące z ich czynami, słowami i myślami załadowane na wielki statek „Przemijanie” popłynęły szeroką rzeką życia w nieznane, ku wieczności. Dobrze jest móc pomyśleć, że tam kiedyś dotrzemy, każdy w swoim czasie, i zostanie nam oddany nasz bagaż. Przecież trzeba się będzie w coś własnego ubrać na Wielką Galę na dworze Stwórcy. Co mnie ustroi, co mnie ozdobi, co przyda uroku? Myśli? Słowa? Czyny?… Hmm, może dobre intencje?
Dobrze jest móc tak pomyśleć z radością.

2012-12-29
NIEZŁOMNY.
Dziś rano odszedł po nagrodę do Nieba ks. abp- senior Ignacy Tokarczuk, Metropolita Przemyski. Przeżył 95 lat, w tym 70 w kapłaństwie. Jego życie duszpasterskie od wikariatu aż po usługiwanie biskupie naznaczone było bohaterskim i wiernym dźwiganiem krzyża Chrystusowego. Jego silna osobowość, zbudowana na fundamentach wiary chrześcijańskiej i miłości Ojczyzny, stawiała zdecydowany opór ideologiom i siłom niszczącym Kościół i Polskę. Narażał się jednakowo banderowcom, hitlerowcom i komunistom. Nie miał wątpliwości, że komunizm wcześniej czy później padnie, gdyż widział przemoc władzy ludowej, nienawiść i kłamstwo. Jako biskup przemyski, od 1966 roku, stawał w obronie godności szczególnie ludzi wsi, którzy dla wyznawania swej wiary mają podstawowe prawo do modlitwy we własnych kościołach. Wbrew zakazom władz partyjnych erygował 220 nowych parafii i poświęcił 430 nowych świątyń katolickich na Podkarpaciu. Był znaczącym autorytetem dla solidarnościowców w swej diecezji. Czy podobał się dyplomatom watykańskim, którzy z naiwnym zaufaniem mozolnie w latach 70. montowali porozumienie z komunistami sowieckimi? – Nie! Obrońcą abp. Tokarczuka w dykasteriach watykańskich był kard. Stefan Wyszyński. Sam Abp Ignacy wyznał, że w końcu dyplomata abp Luigi Poggi powiedział mu: „to ty, metropolito przemyski, miałeś rację”. Do końca życia był niezłomnym kapłanem wiernym Chrystusowi i Kościołowi. Stawał odważnie po stronie prawdy i ludzi pokrzywdzonych. W roku katastrofy smoleńskiej, gdy w Święto Niepodległości 11 listopada ks. kaznodzieja, pułkownik Sławomir Żarski został zbesztany miedzy ołtarzem a zakrystią przez pana Prezydenta za kazanie o antywartościach obecnych w polityce III RP, jedynie Abp Tokarczuk miał odwagę publicznie przyrównać postępek prezydencki do stylu działań w minionej epoce.
Miałeś rację, Metropolito Przemyski, bo ks. Żarski, choć był głównym kandydatem, nie został i nie zostanie kapelanem generałem Wojska Polskiego w III RP.

2012-12-26
PRZEŚLADOWANIA.
W islamskiej Nigerii, jak przed rokiem, w noc Bożego Narodzenia znowu były zamachy na chrześcijan modlących się w kościele. Obserwatorzy określają liczbę zamordowanych chrześcijan za wiarę w całym minionym roku na 105 tysięcy, czyli co pięć minut gdzieś na świecie ginie chrześcijanin. Wylicza się na globie trzy główne obszary, gdzie chrześcijanie są bestialsko zabijani i najbardziej zagrożeni. Przodują kraje fundamentalizmu islamskiego, jak Nigeria, Somalia, Mali, Pakistan i Egipt. Na drugim miejscu są kraje nadal panujących reżimów totalitarnych, jak Korea Północna, Wietnam, czy Chiny. Na trzecim plasują się kraje z nacjonalizmem etnicznym, gdzie identyfikuje się tożsamość narodową z konkretną religią, np. Indie.
A co na to Europa zjednoczona? Nic. Zaledwie raz pisnęła cienkim głosem, że to niedobrze jest zabijać chrześcijan. Europa jest pochłonięta swoim programem usuwania krzyży z publicznej przestrzeni, stawianiem instalacji świetlnych w Brukseli w miejsce choinki, czy wreszcie zabranianiem używania imienia „Jezus” podczas adwentowych nabożeństw w Szwecji. A wszystko to w imię religijnej tolerancji.
Święty Szczepanie, pierwszy męczenniku chrześcijański, módl się za nami! Obroń nas od nietolerancyjnej tolerancji.

2012-12-24
RADOŚĆ NARODZIN.
Jak pomóc komuś, skoro nie siedzi się w jego skórze? Jak go zrozumieć? A przecież nie można wziąć na siebie wszystkich bied ludzkich, czy chociażby tych, z którymi przychodzą. Słucham, słucham kogoś i rośnie we mnie strach, przecież ja mu nie pomogę, bo nie rozumiem mechanizmów – niestety, odnawialnych – które prowadzą go do tej biedy. Przecież on sam ich nie rozumie, skoro błaga o pomoc. A jest jeszcze gorzej, gdy bieda jest grzechem, bo grzech z natury swej jest atakujący, ekspansywny, łatwo nie wycofuje się.
Znam Kogoś, kto wziął na siebie grzechy wszystkich ludzi. Właśnie o północy będziemy śpiewać radość z Jego narodzin, oczekując objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas,aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości… Ileż to razy, wysłuchując kogoś, spanikowany wołałem w duszy, Jezu, pomóż!

2012-12-23
POKORA NIEZBĘDNA.
Oczywiście, w końcowych dniach Adwentu Betlejem przyzywa nas sugestywniej niż kiedy indziej. Jednocześnie Bazylika Narodzenia Pańskiego ze swoim niskim otworem wejściowym stawia jedno niezbędne wymaganie. Odczytał je znakomicie ojciec święty Benedykt XVI: „Ten, kto chce wejść do domu Bożego w miejscu narodzin Jezusa, musi się pochylić. Wydaje mi się, że przejawia się w tym głębsza prawda, od której oczekujemy, by nas poruszyła w tę Świętą Noc: jeśli chcemy znaleźć Boga, który ukazał się jako dziecko, musimy zejść z konia naszego „oświeconego” rozumu. Musimy porzucić nasze fałszywe pewności, naszą intelektualną pychę, która uniemożliwia nam dostrzeżenie bliskości Boga. Musimy się schylić, by tak rzec, iść duchowo pieszo, aby móc wejść przez portal wiary i spotkać Boga, który jest różny od naszych przesądów i naszych opinii: Boga, który się ukrywa w pokorze dopiero co narodzonego dziecka”.
Dzieciątku Bożemu mam przynieść siebie jako Boże dziecko.

2012-12-19
JAZGOT.
jazgocie antychrześcijańskim napisała Gazeta Polska w kontekście profanacji ikony jasnogórskiej dokonanej w niedzielę 9 grudnia przez szaleńca ze Świdnicy. Ksiądz Boniecki z jego wizją modernistycznego Kościoła w wersji „holenderskiej” czy „gazetowo-wyborczej”, Nergal na pierwszych stronach gazet, wyśmiewanie ludzi modlących się na ulicach i w kościołach, ataki na krzyż pod Pałacem Namiestnikowskim. To trwa od lat. Od czasu katastrofy smoleńskiej przybrało zaś na sile w sposób przerażający. Ciśnięcie żarówkami z farbą w Obraz-Symbol, Obraz-Świętość, Obraz-Kwintesencję Polski – to nie jest przypadek. To efekt.
W tym samym numerze krakowski tygodnik chce dopatrzyć się jaśniejszego refleksu tej bardzo ciemnej sprawy. Skumulowane zło, które nie zawahało się zaatakować nawet jasnogórskiego obrazu, działa w furii, jakiej nie widzieliśmy od lat. To wszystko dlatego, że następuje odrodzenie duchowe Polaków. Ech, marzenia… Piękne, ewokowane zbliżającą się Wigilią z jej opłatkiem i życzeniami przy łamaniu.

2012-12-14
PRAWO WIARY
Otrzymałem dziś anonimowy mail z cytatem : „Prawo modlitwy Kościoła odpowiada stałemu prawu wiary… Sprawowanie Mszy świętej jako czynność Chrystusa i hierarchicznie zorganizowanego ludu Bożego jest ośrodkiem całego chrześcijańskiego życia tak dla Kościoła powszechnego, jak i lokalnego oraz dla poszczególnych wiernych. W czynności tej osiąga szczyt działanie, przez które Bóg w Chrystusie uświęca świat, oraz kult, jaki ludzie oddają Ojcu, wielbiąc Go przez Chrystusa, Syna Bożego, w Duchu Świętym. Księże, z jakiego szczytu wczoraj zostaliśmy strąceni?!”
Nie komentuję tego tekstu, bo nie wiem, komu go zawdzięczam. Jednak wiem i znam ten ból duszy, gdy Msza św. jest „ozdobą” jakiejś uroczystości i gdy brakuje po niej choćby krótkiego, żarliwego dziękczynienia.

2012-12-13
CZAR PRYSNĄŁ.
Od wczoraj w oknach kamienic (gdzieniegdzie) świeczki płoną. Na Politechnice dziś o ósmej ks. abp koncelebrował Eucharystię z kapelanami „Solidarności” i z gospodarzami kościoła Serca P. Jezusa w intencji ofiar stanu wojennego. Nikt nie umiał odpowiedzieć, dlaczego przy organach nie zasiadł żaden muzyk i gdzie się podział proboszcz salezjański. Było jednak pięknie. Kolorowy las sztandarów Regionu pochylał się w hołdzie Bogu w chwili Przeistoczenia. Do komunii licznie przystępowali profesorowie i studenci. Doprawdy urzekła mnie atmosfera skupienia i modlitwy, wszak tu i teraz „Solidarność” w ciszy powierzała Zbawicielowi dusze swych ponad stu synów i córek zamordowanych przez juntę generałów komunistycznych. Zimno dokuczliwe panowało w świątyni, podobnie jak 31 lat temu. I podobnie jak wtedy na Mszach świętych za Ojczyznę rozgrzewaliśmy serca wzajemnie swą obecnością. Kapłani karmili Chlebem eucharystycznym licznych rozmodlonych.
Po arcybiskupim błogosławieństwie wróciliśmy do zakrystii. I tu niespodzianka! Jeszcze w mitrze na głowie i z pastorałem w ręku celebrans skrzyczał kapłanów za… złe przygotowanie uroczystości. Mocno podniesionym głosem (gardło już wyzdrowiało) wyrzucał nam brak organisty, a nawet nieobecność orkiestry! Czar mistyczny prysnął. Z poruszeniem uczuciowym, bez zatrzymania choćby najmniejszej uwewnętrznionej chwili ciszy po celebrze, studenci i koncelebranci, zdejmując pospiesznie szaty, wychodzili zniesmaczeni jak z nieudanej akademii świetlicowej w PRL-u.

2012-12-09
SZALEŃSTWO.
Dziś w kaplicy jasnogórskiej ktoś podniósł rękę na obraz Matki Bożej, rzucił puszką z farbą. Pancerna szyba nie dopuściła do zniszczenia wizerunku. Deo gratias! Mężczyznę zatrzymano, mówią, że to pewnie psychicznie chory. Istotnie, trzeba być szaleńcem, by podnieść rękę na Bogurodzicę, odwieczną świętość Narodu polskiego.
To nie jest błaha sprawa w dzisiejszej Polsce. Szaleństwo skierowane przeciw temu, co święte, rozbudza się. Fachowego dopingu medialnego coraz więcej. Nienawiść przestała się wstydzić. Pamiętam rzecznika rządu komunistycznego w czasie stanu wojennego, który bez żenady nasycał nienawiścią całą ówczesną przestrzeń medialną.

2012-12-08
DWA SMUTKI.
Piękna Uroczystość w całym Kościele, Niepokalane Poczęcie Maryi. Ziemia odświętnie przyodziała się bielą śniegu. Powietrze rześkie, chce się oddychać. Ale jest i smutek. I to podwójny. Pogrzeb u wizytek w Warszawie gromadzący dzisiejsze elity polityczne i twórczo-naukowe. Razem z rodziną żegnali 92-letniego nestora kultury polskiej, głęboko wierzącego katolika, profesora Jacka Woźniakowskiego warszawscy przyjaciele: Adam Michnik, Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Wajda i wielu innych. Chyba przede wszystkim dla nich odezwał się funeralnie pan Mazowiecki: „W ostatnich latach, miesiącach i dniach zamętu i chaosu, gdy zmieniany jest sens słów i wywracane znaczenia wartości, gdy słowami o patriotyzmie okrasza się zapiekłość niszczącą życie publiczne, kiedy do nienawiści przypisuje się chrześcijańskie imię, i kiedy na to nie odzywa się jednoznacznie Kościół, zaniepokojeni i zmęczeni tym wszystkim, z tym większym dramatyzmem myślimy o odejściu Jacka Woźniakowskiego” . Nic dodać, nic ująć. Nie wiem, czy panny wizytki na Krakowskim Przedmieściu słyszały kiedy tak smutne słowa. Rzeczywiście, dramatycznie się starzeje pierwszy Premier III Rzeczypospolitej. Niestety, czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

2012-12-01
DYSONANS.
Z rosnącym smutkiem czytałem odpowiedź zwolenników intronizacji Chrystusa na Króla Polski ogłoszoną po Liście Episkopatu. To prawda, że pisał tę odpowiedź ktoś przeżywający swą wiarę głęboko uczuciowo. W wypowiedzi wylał cały swój ból serca z powodu nowej, dużej tamy postawionej pomysłom na temat upragnionej politycznej intronizacji. Prawdą jednak jest i to, że wiara wymaga mocnego wsparcia rozumu. Tego wyraźnie zabrakło, zwłaszcza przy egzegezie nagromadzonych cytatów Pisma św., jak i przy interpretowaniu historycznych dokumentów Stolicy Apostolskiej. I wreszcie pytanie: czy wolno urzędowej wykładni Kościoła w Polsce przeciwstawiać prywatne objawienia choćby bardzo świątobliwych Polaków.
Wiara głęboka wyraża się w posłuszeństwie Chrystusowi, który zabezpieczył ten obowiązek wobec całego Kościoła, mówiąc do Apostołów: „Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi” (Łk 10,16). W odpowiedzi zwolenników intronizacji znajduję wyraźny dysonans miedzy ogłaszaną czcią dla Chrystusa „Króla Polski”, a należnym szacunkiem wobec Jego sług, następców Apostołów.

2012-11-26
SAMOTNOŚĆ.
Samotność jest chciana i niechciana. Najtrudniej znosi się tę niechcianą. Wszystko wokół jest wrogie, obce, nieprzyjemne. Uciekłbyś, ale dokąd? W modlitwę?…
Najpiękniejsza jest modlitwa w samotności chcianej, wyczekiwanej. Otula człowieka. Jest patrzeniem w Jasne Oblicze. Nawet gdy jest burzliwa, poprzetykana wołaniami o pomoc – jest przyjazna. Taka samotność jest pełna zwiastunów Boga. Wypełnia się pewnością Bożej Obecności.
W samotności niechcianej nie ma modlitwy. Wszystko wokół zapada się, kurczy i ściska serce. Pustka jest niezamieszkana, wyludniona. Pomoc musi przyjść z zewnątrz.

2012-11-25
KRÓLESTWO.
W Uroczystość Chrystusa Króla biskupi polscy postanowili w swym liście odpowiedzieć tym wołaniom w Ojczyźnie, które domagają się intronizacji w Sejmie Chrystusa jako Króla Polski. List cieszy się wyjątkowym zainteresowaniem, po Mszy odesłałem w zakrystii kilkoro chcących do witryny Konferencji Episkopatu w Internecie, do zakładki: dokumenty, po tekst listu. Dzisiejsza odpowiedź biskupów kontynuuje linię myślenia obecną bardzo wyraźnie w starożytności Kościoła. Świetny pisarz i teolog w III wieku Orygenes głosił w swych homiliach: „Jeśli według słów Pana i Zbawiciela naszego królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie i nie powiedzą: oto tu jest albo tam; ale królestwo Boże jest w nas, (…) to niewątpliwie ten, kto się modli o jego przyjście, prosi tym samym, aby królestwo, które jest w nim, rozwijało się, owocowało i dopełniało.(…) Należy pamiętać, że jak sprawiedliwość nie ma nic wspólnego z niesprawiedliwością ani też jak nic wspólnego nie ma światło z ciemnością, (…) tak też królestwo Boże jest nie do pogodzenia z królestwem grzechu”.
Myślę, że dzisiejsi bardzo aktywni kaznodzieje powinni nie tyle wołać o intronizację Chrystusa Króla w Sejmie, ile uczyć, jakich przedstawicieli swych do Sejmu mają wybierać katolicy.

2012-11-24
MONETA.
Niesłychane barbarzyństwo! Diabeł jest bezczelny! Unia Europejska zaleciła Narodowemu Bankowi Słowackiemu z projektu monety 2 euro, upamiętniającej 1150. rocznicę przybycia pierwszych misjonarzy słowiańszczyzny na Morawy, wymazać aureole wokół głów świętych Cyryla i Metodego oraz usunąć krzyże z ich szat liturgicznych. Atrybuty świętości postaci historycznych nie mogą towarzyszyć polityce fiskalnej ze względu na obowiązującą w Europie zasadę „neutralności religijnej” (czytaj: lęku przed Bogiem).
Tak, od wieków wiadomo, że diabeł najbliżej ma do pieniędzy. Myślę jednak, mutatis mutandis, że kto z krzyżem walczy, pod krzyżem niecny legnie.

2012-11-22
PORANEK.
Bóle są różne, cierpienie jednakie. Bóg szuka człowieka, by go obdarzyć swym miłosierdziem. Przyjmuję, Panie, Twoją miłość w Twojej woli. Nie wiem, jaki będzie ten dzień, powoli wywijający się z pieluch mgielnych, ale pewne jest, że od początku do końca będzie otulony Twoją wolą, mój Boże. Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi. Miłuję Cię, Panie, Miłości moja!
U św. Pawła dziś w Modlitwie czytań wzmocniłem moją nadzieję: „Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne”.

2012-11-20
RECHOT.
Gdy Kościół w Polsce wspomina dziś św. Rafała Kalinowskiego, charyzmatycznego spowiednika i pokornego karmelitę, to w KAI-u można przeczytać, że 39-letni o. Fabian Błaszkiewicz TJ, jest jednym z najpopularniejszych polskich duszpasterzy, który ściąga na swoje konferencje tłumy słuchaczy. Zasłynął jako profesjonalny mówca motywacyjny, rekolekcjonista, kierownik duchowy, bloger, duszpasterz młodzieży, odnowy charyzmatycznej, biznesmenów i artystów. Na scenie muzycznej znany jako DJ Fabbs, jest współtwórcą zespołu „Korzeń z Kraju Melchizedeka”. Autor kilku książek i audiobooków.
Tego to charyzmatycznego jezuitę zasuspendował jego najwyższy przełożony w Polsce . Brzydka sprawa, już druga w Krakowie. Dlaczego aż taka ostra kara? – Jak wyjaśnia prowincjalat, „u podstaw decyzji było zaprzestanie przez o. Fabiana prowadzenia życia zakonnego”. Niesiony na skrzydłach gorącego aplauzu i chwały spod ambony, młody jezuita dopuścił w swym sercu do niebezpiecznego wypiętrzenia poczucia własnej wyjątkowej wartości i odfrunął, i zapomniał, gdzie jego klasztor, gdzie jego wspólnota i jakie śluby składał Bogu na ręce przełożonego. W takiej sytuacji z jego motywacyjnych kazań i modlitw charyzmatycznych – bez osobistego nawrócenia ku Wierności – pozostaną wióry i plewy, i sardoniczny rechot po kątach piekła.

2012-11-18
SZPITAL.
Wróciłem z czterema dziurami w powłoce brzusznej, zacerowanymi. Operator – świetny majster – powiedział: jest bardzo dobrze, gdy nazajutrz po operacji rano, jeszcze w kurtce i z torbą w ręku stanął nad mym łóżkiem. Ma to oznaczać, że worek z dokuczliwymi kamieniami został skutecznie i bezpiecznie wyeliminowany. Widok długiego, jasnego drenu wyciągniętego dziś z brzucha dał świadectwo prawdzie ukrytej pod niezłą warstwą tłuszczyku (jednakże 3,5 kg wagi tam zostawiłem, ha!).
Wyniosłem za to ze szpitala coś bardziej ważnego. Piękny obraz ludzi w białych kitlach rzeczywiście pochylających się nad chorym człowiekiem. I siostry pielęgniarki, i bracia lekarze potrafili na dyżurze dziennym czy nocnym popatrzeć w oczy cierpiącemu pacjentowi. Nawet pewien choleryk i raptus, decydent z plakietką „dr n. medycznych”, gdy popatrzył w oczy zaniepokojonemu człowiekowi, umiał się uśmiechnąć ciepło. Nie mogę też zapomnieć mego wzruszenia, gdy na nieśmiałe pytanie w dyżurce pielęgniarek, czy mogę pójść do kaplicy na Mszę św., otrzymałem odpowiedź: oczywiście, zawieziemy księdza, bo to dość daleko.
Szpital Kolejowy we Wrocławiu na zewnątrz przedstawia obraz zapomnianej nędzy, jednak w jego salach i korytarzach panuje dobry duch solidarności i braterstwa.

2012-11-13
DROGA.
Iść mi przyszło do szpitala. Tym razem do Kolejowego. Tam przed laty kurowała się moja Mama i umarła. Grób jej na Cmentarzu św. Wawrzyńca. Ojciec 7 lat później umarł na Brochowie. Oboje leżą w jednej mogile. Bliską mam drogę. Oddziela tylko jedna rzeka. Czas jest późny i nieubłagany, i należy iść.

2012-10-31
STRATA.
To była na wyciągnięcie ręki krakowska okazja dla eks-naczelnego TP, aby znów podwindować swą siwą głowę, siłą rzeczy powoli zapominaną, nad tłum emerytów. Na Targach Książki ks. Adam Boniecki, jak nie bez ironii stwierdza Rafał A. Ziemkiewicz, „strzelił se z gutaperkowym lucyferkiem zdjęcie i poprosił o dedykację na książce jego autorstwa” . W komentarzach i na blogach rozbujała się burza z różnymi wiatrami: od wyrażenia niestosowności prośby o autograf w książce satanisty , przez wołanie o ekskomunikę za bratanie się publiczne z liderem zespołu Behemoth, aż po sugestię egzorcyzmowania Nergala, który podarł Pismo święte i nazwał Kościół katolicki największą zbrodniczą sektą.
Sporego łupnia dostała wystawiona głowa naczelnego redaktora – seniora. A młode pokolenie redaktorów Tygodnika Powszechnego, już bez aplauzu różnej maści celebrytów zgorszonych Kościołem, przekonuje siebie na swych łamach: „Jesteśmy przekonani, że na nieobecności naszego redaktora seniora w mediach traci zarówno polski Kościół, jak też jakość polskiej debaty publicznej”. Raczej widzę to odwrotnie: na teraźniejszej obecności księdza Redaktora-seniora w mediach traci wizerunek Kościoła w Polsce. Zaiste wielka to strata duchowa. Mógł przecież uczony zakonnik przewidzieć, że manipulowanie w sferze wieczystych ślubów nigdy nie stanie się cnotą na ziemi. Śluby zakonnik składa, aby uczciwie je wypełniać na chwałę Bogu, a nie sobie.

2012-10-30
DEZAPROBATA.
Dwa sądy III RP, pierwszej instancji i apelacyjny, kolejno uznały, że eurodeputowany prof. Ryszard Legutko naruszył jednak dobra osobiste wrocławskich uczniów z XIV LO (domagających się usunięcia ze szkoły krzyży), nazywając ich m.in. „rozwydrzonymi smarkaczami”. W uzasadnieniu sędziowskim można przeczytać, że owo uczniowskie domaganie się zdjęcia krzyża ze ściany w klasie wskazuje na „ponadprzeciętne i zasługujące na głęboką aprobatę” zaangażowanie licealistów w życie publiczne; ich wrażliwość na społeczne problemy i dojrzałość poglądów.
Czyż trzeba nam amerykańskiego halloween? W polskich sędziowskich umysłach harcują wampiry demokracji wypijające zdrowy rozsądek do cna i demony liberalizmu przewracające chrześcijański porządek do góry nogami. Istna „szatańska potańcówka”!
Skąd się bierze ta sądowa dezaprobata dla normalności? Trzeba chyba zajrzeć do biblijnej Apokalipsy.

2012-10-29
HALLOWEEN.
Światły i pobożny metropolita szczecińsko-kamieński,ks. abp Andrzej Dzięga, przygotował swych wiernych w liście pasterskim do chrześcijańskiego przeżywania zbliżającego się Dnia Zadusznego. Ksiądz Arcybiskup ma przy tym oczy otwarte na importowane z Zachodu zagrożenia dla naszej wiary, celowo ożywiane w tych dniach w mediach i szkołach pod kryptonimem Halloween. „Proponowane są znowu imprezy szkolne i środowiskowe, w tym bale i zabawy połączone z przebieraniem się dzieci i młodzieży za istoty ze świata ciemności, w tym za diabły, wampiry i demony. (…) Obchody Halloween są w naszym pokoleniu zwykłą, chociaż często subtelną, promocją pogaństwa, ze wszystkim, co niesie ze sobą tzw. kultura śmierci. Sięgają bowiem pogańskiego kultu celtyckiego boga śmierci. Jest to także cicha ale realna promocja satanizmu. Autor „Biblii szatana” i twórca współczesnego satanizmu Anton Lavey stwierdził, iż noc z 31 października na 1 listopada jest największym świętem lucyferycznym. Kroniki policyjne mogłyby potwierdzić wzmożoną liczbę aktów przemocy o charakterze okultystycznym, nasilającą się w tym właśnie czasie”.

2012-10-28
ODNOWA.
Dziś na Watykanie Ojciec św. zamknął obrady trwającego od 7 października Synodu Biskupów na temat nowej ewangelizacji jako przekazu wiary chrześcijańskiej. Nowa ewangelizacja ma być skierowana, jak dawniej, ad gentes, do pogan, z tym że pole pogaństwa w naszej epoce mocno poszerzyło się. Nowej ewangelizacji powtórnie potrzebują narody już dawniej schrystianizowane i wyjałowione cywilizacyjnie z pierwiastków religijnych. I trzeci kierunek wysiłków ewangelizacyjnych to sam Kościół, dokładnie ci ludzie Kościoła, duchowni i świeccy, którzy na pół gwizdka praktykują swą wiarę. W rodzinach ochrzczonych pogaństwo praktyczne bez większych przeszkód przez wygodnictwo, lenistwo i brak refleksyjności znacznie poszerza swe wpływy.
Benedykt XVI postawił diagnozę odnowy Kościoła, która ma się dokonać „poprzez odkrycie na nowo Jezusa Chrystusa, Jego prawdy i Jego łaski, Jego `oblicza`, tak bardzo ludzkiego, a jednocześnie tak bardzo boskiego, na którym jaśnieje transcendentna tajemnica Boga”.

2012-10-27
SYPIE.
Od rana sypie, a przecież jeszcze daleko do św. Marcina, który potrafi przyjechać na białym koniu. O, gdybyż to był czysty puch pokrywający bielą mój świat dookolny! Po słonecznej, złotej jesieni przyszła plucha i bryja. Trudno się z tym zgodzić. A brzozy pod oknem stoją w zielonych żółcieniach, wspomnienie promieni słońca penetrującego ich ruchliwe listowie. Wiatr nie zdążył je rozdziać, mogłyby jeszcze dłużej świadczyć oczom piękno.
Co jest w człowieku pod jego atłasami i bisiorami? A co pod łachmanami?
W nocy delikatne brzozy zostały brutalnie przywalone i zgięte w pół owym białym, mokrym puchem. Skandal! Co też może się ukrywać pod pozorem białej delikatności?

2012-10-25
KOMPROMIS.
A jednak Premier złamał sumienia swych posłów, którzy chcieli razem z innymi posłami wyłączyć z obowiązującej ustawy prawo do zabijania nienarodzonych dzieci chorych i niepełnosprawnych. Dziś Sejm odrzucił nowelizację ustawy zaproponowaną przez Solidarną Polskę. Przykre i strasznie smutne. Tym bardziej przykre, że szef rządu i Prezydent RP uważają to głosowanie za uratowanie „kruchego kompromisu”, jakim było uchwalenie w roku 1993 obowiązującej dziś ustawy „o planowaniu rodziny, ochrony płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży”. Przecież usłużnie przywołany przez nich techniczny termin dla ich polityki nie może usprawiedliwić tej niemoralności.
Z całą pewnością bardzo smutno jest biskupom polskim upominającym się o życie nienarodzonych, lecz każdy człowiek wierzący (także polityk chrześcijanin) musi popatrzeć na tę sprawę przez pryzmat zranionego Serca Jezusa Chrystusa.

2012-10-24
ŚWIATEŁKO W TUNELU.
Synod Biskupów na temat nowej ewangelizacji zbliża się do końca. Wciąż nie ma definicji wyjaśniającej, czym jest nowa ewangelizacja, na czym ma polegać? Przedstawiciele całego Kościoła ze wszystkich stron świata dzielą się swoimi kłopotami i trudnościami, ale do wspólnego stanowiska, jasnej wizji duszpasterskiej jeszcze daleko – martwią się światli uczestnicy i życzliwi obserwatorzy. Być może trzeba się będzie pogodzić z tym, że jednego opisu nowej ewangelizacji nie ma i nie będzie. Zbyt zróżnicowane są potrzeby duchowe dzisiejszego człowieka w całym świecie i zbyt odległe od siebie są środowiskowe kultury asymilujące treści religijne w różnych kątach globu.
Atoli, jak mawiał kard. Hlond, być może zapaliło się światełko w tunelu. Pewien niemieckojęzyczny hierarcha doznał olśnienia: samoewangelizacja! „Uczestnicy Synodu są w jednym punkcie zgodni, a mianowicie, że nowa ewangelizacja musi zacząć się od samych ewangelizatorów: biskupów, księży, zakonników i świeckich” – powiedział. „Każdy z nas musi zacząć od siebie samego i postawić sobie pytanie: jak wygląda mój stosunek do Jezusa Chrystusa? Czy żyję tak, jak On nauczał?”. Kierunek dobry, ale czy trzeba było do tego aż synodu, księże biskupie Ägidiuszu z austriackiego Eisenstadt?

2012-10-23
MGŁA.
Wielka mgła od ziemi aż do nieba rozlega się we wszystkich przestrzeniach.
Jezu, kochaj mnie, abym umiał kochać Ciebie. Codziennie aż po wieczność.
Jezu, ufam Tobie.

2012-10-20
NACISK I ZAGLĄDANIE.
Niedawno szef rządu skarcił dużą grupę swych partyjnych posłów za niesubordynację w głosowaniu nad nowelizacją ustawy „o planowaniu rodziny, ochrony płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży”. Nowelizacja nie została odrzucona, jak chciał pan premier . Posłowie PO usłyszeli publicznie wyrażone mocne życzenie pana premiera, by ten błąd został wkrótce naprawiony. Na to jawne świadectwo nacisku politycznego Prezydium Konferencji Episkopatu Polski odpowiedziało specjalnym oświadczeniem: „Kościół broni godności i prawa do życia każdego człowieka, w tym wszystkich osób niepełnosprawnych, a także nienarodzonych dotkniętych wadami genetycznymi. (…) Dzieci ze schorzeniami genetycznymi mają prawo do tego, by – tak jak wszyscy inni ludzie – urodzić się i żyć wśród nas, by kochać i być kochanymi. Kościół nie stanowi prawa w Polsce, ale domaga się pełnego poszanowania wolności sumienia parlamentarzystów w głosowaniach. Wyraża też wdzięczność wszystkim, którzy bronili i będą bronić życia od poczęcia do naturalnej śmierci”.
A jaki skutek? Natychmiastowy! Krzyk po lewicy wszelkiej maści, że biskupi zaglądają do sumień parlamentarzystów!

2012-10-12
ODPOWIEDŹ.
Wczoraj, w 50. rocznicę rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II ojciec św. Benedykt XVI uroczyście rozpoczął w Bazylice św. Piotra – byłej auli soborowej – Rok Wiary. W liście apostolskim „Porta Fidei” papież mocno podkreślił kontekst jubileuszu soborowego, który „może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem błogosławionego Jana Pawła II nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła”. Tu Benedykt XVI dał zdecydowaną odpowiedź lefebrystom, którzy warunkują swój powrót do jedności z Kościołem potępieniem nauki Vaticanum Secundum. Potępienia soboru nie będzie. Co więcej, nauka ojców soborowych w Roku Wiary staje się źródłem, z którego Kościół pragnie czerpać, jak wodę żywą, „wyraźną świadomość wiary, aby ją ożywić, oczyścić, aby ją umocnić i potwierdzić oraz ją wyznać”.
Do wszystkich wierzących papież gorąco zaapelował: „Musimy na nowo odkryć smak karmienia się słowem Bożym, wiernie przekazywanym przez Kościół, i Chlebem życia – danymi jako wsparcie tym, którzy są Jego uczniami” .

2012-10-11
ROK WIARY.
Wieczorem podczas uroczyście sprawowanej Eucharystii, nasza wspólnota parafialna przekroczyła wraz z całym Kościołem Powszechnym próg Roku Wiary. Natchnienie do homilii czerpałem ze słów Ojca św. w 9 numerze jego listu „z własnej inicjatywy” PORTA FIDEI: „Pragniemy, aby ten Rok rozbudził w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Będzie to też dobra okazja, by z większym zaangażowaniem celebrować wiarę w liturgii, a zwłaszcza w Eucharystii, która «jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i zarazem jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc». Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej, i zastanowić się nad samym aktem wiary”.
Jako pierwsze postanowienie na progu Roku Wiary zaproponowałem parafianom włączenie do pacierza przynajmniej raz w tygodniu wyznania apostolskiego „Wierzę w Boga”.

2012-10-07
SYNOD BISKUPÓW.
W niedzielę, w dniu Matki Bożej Różańcowej, podczas Mszy w Watykanie Benedykt XVI uroczyście otworzył Synod Biskupów na temat nowej ewangelizacji. Hasło synodu stanowią słowa: „Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej”. Kościół istnieje dla ewangelizowania – powiedział Ojciec św. w homilii. Wyjaśnił, że nowa ewangelizacja skierowana jest przede wszystkim do osób, które chociaż zostały ochrzczone, oddaliły się od Kościoła i żyją bez odnoszenia się do praktyki chrześcijańskiej. Mówił także o słabościach wielu chrześcijan, ich grzechach osobistych i wspólnotowych, stanowiących wielką przeszkodę dla ewangelizacji. Wskazywał na konieczność osobistego nawrócenia.
Synod potrwa trzy tygodnie. Udział w nim bierze 262 ojców synodalnych. Są także przedstawiciele kościołów niekatolickich, m.in. z Londynu anglikanie, a z Konstantynopola prawosławni. Poza biskupami udział bierze także 45 ekspertów, teologów.

2012-10-01
INAUGURACJA.
Jesienny szal smutku ciągnie się za mną w sercu po rannej Mszy św. na Inauguracji nowego roku akademickiego na Politechnice Wrocławskiej. Przy ołtarzu arcybiskup i grono koncelebransów, piękne kazanie ks. prof. biblisty, a w ławkach pustki, kilkanaście emerytek i kilku emerytów. Z przodu dwóch przedstawicieli kadry profesorskiej. Nawet pana rektora nie ujrzałem, jak dawniej, w pierwszych ławkach. Ponoć musiał wybyć na lotnisko, by przywitać panią minister. Źle się rozpoczyna nowy rok w drugiej, po pierwszej wspaniałej, kadencji rektora. Trudno będzie wytrwać w tak szerokim rozkroku między Panem Wszechczasów, a panią minister.
Kilku studentów zajrzało pod koniec Mszy św., aby przyklęknąć i przeżegnać się na początek ciężkiej roboty. Czy oni mają na kim się wzorować pośród pustych ławek?

2012-09-28
OGNISKO.
Spontaniczna propozycja ogniska rzucona w głowy kończących rekolekcje młodych kleryków – zakonników chwyciła natychmiast. Szybko otrzymali zgodę rektora. Już w ciemnościach, trochę błądząc po wielkim ogrodzie, dotarłem do światła i ciepła buzującego w zamkniętym ławami kole. Z początku rozmowy rozkręcały się niemrawo. Pewnie znać dawało o sobie zmęczenie, ale gdy zadźwięczała gitara, niemrawość prysła. Piosenki połączyły trzy piętra wiekowe: moje najstarsze, średnie księdza rektora i kleryckie najmłodsze i najmocniejsze. Dokładane polana buchały snopami iskier, a piosenki rozgrzewały serca. Piosenki ewokowały przeszłość i chyba stąd wypłynęła prośba, bym opowiedział, „jak to było w stanie wojennym”? Zdziwiłem się, ale uległem. Zdałem sobie sprawę, że ci młodzi urodzili się po wojnie jaruzelskiej. Opowieść snułem dość niezdarnie, z wyraźną tremą człowieka nieprzygotowanego, choć przecież cały ten bagaż noszę wciąż w sobie. Wybierając różne wydarzenia usiłowałem naszkicować w sercach sens angażowania się frontowego Kościoła w „politykę na ambonie”. Pamiętam pytanie ubeka na pierwszym bardzo wyczerpującym przesłuchaniu: po co ksiądz tak mówi z ambony? Odpowiedziałem: mówię, bo widzę krzywdę ludzi. Ubek był oburzony, ale zmienił temat rozmowy.
Ognisko zgasiliśmy późno, przed północą. Wracając z młodymi w ciszy do gmachu myślałem o ich jutrzejszych potrójnych ślubach uroczystych Bogu samemu, ale przecież w Nim i człowiekowi… Jak to będzie potem? Tylko Bóg to wie.

2012-09-27
FILM.
Niesamowity film. Piękny! ”Ludzie Boga” – o cystersach w górach Atlasu, w Algierii. Pochłonął nie tylko moją uwagę, przykuł do krzeseł całą naszą grupę rekolekcyjną; udostępniłem film na zakończenie popołudniowych rozmów w grupach. Obraz pokazywał życie mnichów oddanych Bogu i mieszkańcom niewielkiej wioski muzułmańskiej, wszystko działo się niedawno, w latach dziewięćdziesiątych, w okresie rozbudzanej nienawiści islamskich ekstremistów do Zachodu. Bandyci siali popłoch i budzili strach wszędzie, gdzie się pojawili. Mordowali obcych, przerażali swoich.
Piękno tego filmu upatruję w malowaniu przez reżysera niewidzialnej obecności wspaniałego Boga. On był w każdym z tych mnichów rzuconych na krańce cywilizacji europejskiej, wychodzących codziennie z pogodą ducha do życia wśród skrajnej biedoty. Był obecny w ich wspólnocie rozmodlonej i czerpiącej ze słowa Bożego moc, aby w końcu zmierzyć się z nadchodzącą brutalną śmiercią. Bóg ich jednoczył, poddawali się Mu, gdy śpiewali w Liturgii wigilijne psalmy i pieśni ku czci przychodzącego Boga-Człowieka. On przynosił dar pokoju i nadziei. Bóg (zauważalnie!) przechodził przez wnętrze każdego z mnichów i powoli oczyszczał serca. Wymiatał z nich strach, obawy i przywiązania czysto ludzkie. Powoli, każdy inaczej, ale z jakąś niepojętą siłą przemieniał się. Od swej ciemności pełnej lęku wychodzili na światło Prawdy zwiastowanej przez przychodzącego Jezusa. W tym świetle zobaczyli swoje życie, swoje powołanie i wzajemną przyjaźń. Idąc ostatnią drogą, dźwigali w sobie wielki krzyż miłości i wierności Bogu i człowiekowi. Szli ku Niebu po nagrodę, bo przecież w pełni zasłużyli na słuszną ocenę swej wieloletniej obecności wśród biedoty muzułmańskiej: „Wy jesteście drzewem, a my ptakami osiadającymi na drzewie”.
Rozmowa po filmie z klerykami była długa i ciekawiła mnie. Cieszyłem się w sercu spostrzegając ich trafne rozszyfrowanie pokazanych wartości religijnych i moralnych, przecież tak ważnych i potrzebnych w ich życiu zakonnym.

2012-09-24
BEZ DYSTANSU.
Rekolekcje nie dłużą mi się. Czas płynie, głównie przez kaplicę, w wielkiej ciszy, jak odrzutowiec na błękitnym niebie, albo jak sanie zimą w lesie usłanym puszystym śniegiem. Lubię w tej wielkiej kaplicy posiedzieć sobie miedzy zajęciami. Cieszy mnie to, że zwykle nie jestem sam, mój wzrok na drodze od wrót do ołtarza potyka się o plecy młodych mężczyzn pochylonych nad Pismem świętym czy też zapatrzonych w tabernakulum. Cisza panuje tu wszędzie, nawet w refektarzu, gdzie wszyscy domownicy posilają się. Uprosiłem ojca duchownego, by przynajmniej podczas wieczerzy, zamiast lektury, można było słuchać dobrej, spokojnej muzyki. Rano po śniadaniu, oczywiście, kawa u ojca duchownego z miłą rozmową i czekoladkami na deser. Szybko odkryłem tu spory park z wieżami katedralnymi górującymi nad drzewami, po obiedzie wychodzę na spacer. Z początku mijałem na krzyżujących się ścieżkach snujących się kleryków, z dyskretnym uśmiechem i pochyleniem głowy przechodzili mimo. Ale już dziś spotkałem się z prośbą o rozmowę. Dystans wyraźnie skraca się. Zresztą od początku podczas mego przepowiadania usilnie staram się o to. Chcę, by mnie odbierali nie jako jeszcze jednego, nowego „profesorka”, ale jako starszego brata, świadka tego wszystkiego, ku czemu przecież wiedzie ich powołanie. Często częstuję ich poezją. „Tryptyk Rzymski” Jana Pawła II być może poruszy i spręży ich dynamikę kontaktu z Bogiem, z naturą i z wielką sztuką.

2012-09-22
WIELKOPOLSKA.
Miałem dziś piękną „pielgrzymkę” przez ziemię wielkopolską do miejsc pamiętających pobyt wieszcza Adama Mickiewicza. I choć obecnie dziewiętnastowieczne dwory ziemiańskie nie prezentują się nadobnie, lub dźwigane są z ruin przez nowobogackich nabywców, to jednak każdy z nich na fasadzie pokazuje odpowiednią tablicę (tabliczkę) informacyjną. Wszelkie niedobory informacyjne z wielką erudycją uzupełniał mój przyjaciel, świetny przewodnik, zakochany w równinnym krajobrazie i w historii tworzonej przez wspaniałych antenatów wielkopolskich. Była to przyjemna przygoda turystyczna w przerwie mej podróży do Poznania.
Wieczorem wprowadzony zostałem przez ks. Rektora w potężny, biały gmach seminarium duchownego Towarzystwa Chrystusowego. Mam tu spędzić najbliższy tydzień na modlitwie przygotowującej czternastu młodych chłopaków do złożenia ślubów zakonnych. Wszystko mi tu pierwsze. A onus rekolekcjonisty przyjąłem (przed dwoma tygodniami) z drżeniem w sercu, pytając Pana przez dwa dni o światło, bo nie miałem pewności, czy podołam. W końcu poleciłem siebie i dzieło Duchowi Świętemu. Kaplica wielka. Dużo powietrza dla płuc i dla duszy. Na czołowej ścianie wiele znaków pełnych ciepła i nadziei. Dwa ogromne wizerunki Chrystusa: czarny, rozpięty na krzyżu, ale nie przygwożdżony, ręce oderwane od krzyża w geście obejmowania, za chwilę przytulenia do serca. Drugi wizerunek to Jezus Miłosierny z dwoma promieniami tryskającymi z serca, obraz pełen światła i spokoju. Oczywiście, ołtarz i tabernakulum w centrum. Najmilej jednak uderzyła mnie obecność pięknego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, identycznej kopii ikony jasnogórskiej, jaka wisi w naszym kościele na Zalesiu. Poczułem się w domu, u Matki.

2012-09-18
SZKODA.
Od niedzieli 16 września trwało w naszym kościele triduum ku czci św. Stanisława Kostki dla młodzieży gimnazjalnej i licealnej. Zaproszony jezuita o. Maciej Konenc w pomysłowy, a nawet dowcipny sposób głosił homilie. Członkowie Ruchu Światło-Życie, Oaza Rodzin poprowadzili specjalny program audio-wizualny pod biblijnym hasłem: „Niechaj nikt nie lekceważy twego młodego wieku” (1Tym 4,12). Każdy dzień opatrzony był osobnym tytułem: 1 – „W poszukiwaniu siebie”; 2 – „Którędy do wolności?”; 3 – „Przeznaczeni do wielkości”. W każdym też dniu młodzież słuchała świadectw na temat spotkania z Jezusem. Schola z sąsiedniej parafii pięknie kolorowała muzyką te Stanisławowe wieczory.
Szkoda tylko, że nasze rodziny nie przysłały swych dorastających pociech na ich wielkie święto patronalne. Szkoda wielka! Frekwencję tworzyła młodzież z sąsiedztwa.

2012-09-13
SZAMBO.
Złodziejska afera Amber Gold, od jakiegoś czasu zalatująca okołorządowym smrodkiem, nieoczekiwanie głośno chlupnęła w szambo. Podstawiony dziennikarz , niby pracownik kancelarii premiera, zatelefonował do sędziego w Gdańsku z sugestiami tyczącymi przedłużenia aresztu szefa firmy Amber Gold podejrzanego o wielomilionową defraudację kasową. Niezawisły sędzia raczej skwapliwie sugestie przyjął z obietnicą wykonania.
Minister sprawiedliwości, po ujawnieniu treści nagrania tej rozmowy, stante pede zażądał dymisji sędziego. I słusznie. Aliści natychmiast odezwały się z różnych wysokich foteli głosy przeciwne decyzji stróża sprawiedliwości w państwie.

2012-09-11
WIELKA STRATA.
Dowiaduję się, że pogrzeb prof. Józefa Szaniawskiego odbędzie się na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim 15 września o godz. 13:00. Msza św. o wieczny spokój jego duszy rozpocznie się w katedrze warszawskiej św. Jana Chrzciciela o godz. 11:00. Dziennikarz PAP-u, korespondent Radia Wolna Europa, opozycjonista antykomunistyczny, ostatni więzień PRL-u, solidarnościowiec zginął tragicznie w Tatrach, schodząc ze Świnicy do Doliny Pięciu Stawów we wtorek 4 września. Miał 68 lat. Pozostawił w nieutulonym żalu nie tylko rodzinę, ale i wielką rzeszę wiernych słuchaczy, studentów kilku wyższych uczelni, solidarnościowców i dzisiejszych opozycjonistów, ludzi biednych karmionych dobrym i mądrym słowem przez Radio Maryja i TV Trwam. Młodzi patrioci stracili wielkiego mistrza i wychowawcę uczącego mówić prawdę wobec każdej władzy, bez kłaniania się okolicznościom.
Niech Pan Jezus w swym nieskończonym miłosierdziu doprowadzi go do domu Ojca.

2012-09-10
LITOŚĆ NIEMORALNA.
Z sondażu CBOS-u wynika, że prawie 80% Polaków opowiada się za metodą „in vitro” w celu posiadania dziecka w małżeństwach bezpłodnych, których, nota bene, przybywa w Polsce. Jak to zrozumieć w kraju ludzi przeważnie ochrzczonych? To bardzo smutne, że aż tylu Polaków nie rozumie, iż metoda „in vitro” – przez nadprodukcję i brak zabezpieczenia rozwoju ludzkich zarodków – jest głęboko niemoralna, gdyż prowadzi do zniszczenia bardzo wielu ludzi przed ich narodzeniem.
Wynik 79% opowiadających się za tą metodą nie może być ani argumentem, ani usprawiedliwieniem dla nikogo, bo ocen moralnych nie osiąga się przez głosowanie. Dla osiągnięcia dobra nie można posługiwać się złymi środkami. Przecież miliony ludzi pozbawiono życia przez łamanie tej moralnej zasady za rządów nazistów i komunistów w XX wieku.
Nie mogą zyskać mojego szacunku nasi władcy publicznie broniący „in vitro” z litości nad małżonkami bezpłodnymi, tak bardzo pragnącymi swego potomstwa.

2012-09-09
NOCĄ.
Weźmiesz mnie stąd, bo Ty mnie tu dałeś. Masz pełne prawo mnie wziąć w każdej chwili. Jezu, udziel mi radości w spotkaniu z Tobą po drugiej stronie. Wierzę, że czekasz na mnie.

2012-09-03
WESTERPLATTE.
Uroczysty początek nowego roku szkolnego. Nasza szkoła podstawowa nosi imię Bohaterów Westerplatte. Kwadrat boiska otoczony szerokim wałem obronnym matek i ojców, a wewnątrz ich pociechy. W tym roku przybyła dodatkowa klasa – „zerówka”. Twarze nie wszystkich maluchów tryskały radością, na niektórych błąkał się cień niepewności, zagubienia. Oczy nerwowo szukały obrońców, rodziców oddzielonych, a usta co chwila układały się w podkówkę. Starsze dzieci – prowadzące akademię – dzielnie walczyły o uwagę pokolenia weteranów rodzinnych i o ciszę wśród wakacyjnie jeszcze nieujarzmionych kolegów i koleżanek. Sztandarowi szkolnemu wprowadzonemu uroczyście towarzyszył głuchy warkot werbli. Na chwilę cisza, a z niej wyłaniał się, z początku mało zauważalnie, naprawdę piękny wiersz mistrza Ildefonsa o tym jak „prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte”. Przy hymnie narodowym dyskretnie uśmiechnąłem się, bo zauważyłem owoc mego niegdysiejszego apelu o żywe śpiewanie zamiast słuchania z taśmy. Wbrew pozorom to jest niemałe szkolne zwycięstwo.

2012-08-28
MISTYKA.
U św. Augustyna, w dniu jego liturgicznego wspomnienia, w „Wyznaniach” czytam: „Poznałem, że znajduję się daleko od Ciebie, w krainie obcej, i usłyszałem jakby głos Twój z wysoka: Jam jest pokarmem mocarzy; wzrastaj, a będziesz Mnie pożywał. I nie ty zamienisz Mnie w siebie na podobieństwo cielesnego pokarmu, ale Ja zamienię cię w siebie. (…) Późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa! Późno Cię ukochałem! We mnie byłeś, ja zaś byłem na zewnątrz i na zewnątrz Cię poszukiwałem. Sam pełen brzydoty, biegłem za pięknem, które stworzyłeś. Byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie stworzenia, które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie. Przemówiłeś, zawołałeś i pokonałeś moją głuchotę. Zajaśniałeś, Twoje światło usunęło moją ślepotę. Zapachniałeś wokoło, poczułem i chłonę Ciebie. Raz zakosztowałem, a oto łaknę i pragnę; dotknąłeś, a oto płonę pragnieniem Twojego pokoju”.
Bóg jest pięknem i pozwala się poznać wszystkimi zmysłami, które najpierw muszą być przez Niego otwarte, wyprowadzone z ciemności, głuchoty i bezczucia. To już jest wielka mistyka! Jak mało, Panie, ludzi z takim doświadczeniem na ziemi. Dlaczego? – pytam od najwcześniejszej dojrzałości

2012-08-24
OWOCE.
Od 19 sierpnia przez Polskę przechodzi kilkuset pielgrzymów z różnych krajów w Marszu Życia. Odwiedzają znaczące i boleśnie wspominane miejsca kaźni II wojny światowej: Auschwitz, Bełżec, Chełmno, Majdanek, Sobibór, Treblinka. Niemieccy potomkowie funkcjonariuszy Wehrmachtu, policji lub SS, bezpośrednio zaangażowanych w czasie wojny w zagładę na terenie Polski, modlą się z płaczem i przepraszają za długie milczenie i ukrywanie zbrodniczej prawdy. Młoda kobieta Angela, wnuczka policjanta w Gliwicach, powiedziała: „Stoję tu przed wami i chcę być osobą, która przerwie milczenie trwające w mojej rodzinie. Cała moja rodzina nie chciała o tym ani słyszeć, ani mówić. Jestem tu, by skłonić się przed wami, potomkami Żydów, przed Polakami i prosić was o przebaczenie”.
Z wielkim wzruszeniem przyjmuje się takie pokorne słowa. Bogu dzięki, że tak się zaczęło dziać. Po blisko półwieczu na wskroś chrześcijański List biskupów polskich do niemieckich przynosi praktyczne owoce. Boże młyny mielą powoli, ale pewnie. Warto o tym pamiętać dziś, gdy po wizycie Cyryla I na polskiej arenie politycznej, a często i w polskich domach, rozgorzała kłótnia: ufać prawosławnemu metropolicie z Moskwy, czy mieć się na baczności wobec byłego współpracownika KGB.

2012-08-23
SCHODY JEDYNE.
Gdy dziś po wstaniu z łóżka rozmawiałem z Jezusem Miłosiernym, zacząłem jak zwykle od „Jezu, ufam Tobie!”, a potem znów (niestety) sprzeczałem się z Nim: po co te bóle? dlaczego muszę cierpieć? Nie odmawiam Ci posłuszeństwa, ale… bóle bolą, całe ciało boli… Przecież wiesz o tym ze swego ziemskiego doświadczenia. Czy nie wystarczy TWOJE zbawcze cierpienie?… Wiem, czuję to, muszę cierpieć za zło we mnie, za uleganie głupocie pokus, za wciąż młodą niefrasobliwość… Ale ja nie umiem cierpieć, wciąż jęczę i skarżę się. Po cichu, ale skarżę się.
Przy brewiarzu natknąłem się na list dzisiejszej patronki dnia, św. Róży z Limy i czytam, co jej powiedział Pan Jezus: „Wszyscy powinni wiedzieć, że po utrapieniach przychodzi łaska. Niech też pamiętają, że bez brzemienia cierpień nie można wejść na szczyty łaski; niech rozumieją, że miara łask powiększa się wraz ze wzrostem utrapień. Niechaj nikt z ludzi nie błądzi i nie pozwala się oszukiwać. To właśnie są prawdziwe i jedyne schody do nieba, i nie ma drogi prowadzącej do niego, która byłaby pozbawiona krzyża”.
O, Boże miłosierny! Kto mnie nauczy cierpieć dla Twej Łaski?

2012-08-22
BLISKOŚĆ.
Dziś Ojciec św. Benedykt powiedział w południe do Polaków w Castel Gandolfo: „Pozdrawiam polskich pielgrzymów. Najświętszej Maryi Pannie Królowej zawierzam was, tu obecnych, wasze rodziny i waszą ojczyznę. Poddając się pod Jej matczyne panowanie, radujcie się Jej opieką i Bożym błogosławieństwem!”. W rozważaniu modlitewnym podkreślił: „Maryja jest Królową w służbie Bogu i ludzkości; jest Królową miłości, przeżywającą dar z siebie dla Boga, aby wejść w plan zbawienia człowieka. (…) Jako nasza Matka u boku Syna swego Jezusa w chwale niebios jest z nami zawsze, w dniu powszednim naszego życia. (…) Maryja jest Królową Nieba, bliska Bogu, ale jest również matką bliską każdego z nas, miłującą nas i wysłuchującą nasz głos”. Któż z modlących się do Maryi nie odczyta w tych słowach potwierdzenia swej ufności i pewności Jej dotykalnej wręcz bliskości na modlitwie?

2012-08-17
PRZESŁANIE.
Dziś w kalendarzu liturgicznym wspomina się św. Jacka, OP. W XIII wieku przewędrował z Ewangelią w ręku tereny na wschód od nas. Niezmordowany w krzewieniu piękna wiary katolickiej cały siebie oddał dziełu pomnażania chwały Bożej u ludów „mieszkających w ciemnościach”. Wyniszczony wysiłkiem misyjnym oddał ducha Bogu w Krakowie w 1257 roku.
Czy to św. Jacek, obserwujący z Nieba przez kilka wieków nie zawsze chwalebne dzianie się między Polakami a Rusinami, przyprowadził właśnie dziś z Moskwy do Warszawy patriarchę Cyryla I? Punktualnie w południe na Zamku Królewskim zostało podpisane „Wspólne Przesłanie do Narodów Polski i Rosji” – dokument o pojednaniu. W imieniu Kościoła Katolickiego w Polsce podpis złożył abp Józef Michalik. Tekstu oryginalnego jeszcze nie obwieszczono, a komentarze w mediach w kółko międlą kilka pobożnych i rzekomo niepolitycznych haseł. Trzeba poczekać: nie tylko na opublikowanie Przesłania, ale i na dalsze konkretne działania, bo kłód pod nogi narzucanych dawniej i obecnie nie brakuje.

2012-08-12
WĘDRÓWKA MATKI.
Prymas Tysiąclecia, kard. Stefan Wyszyński, z pewnością nie przewidywał, na dziewięć lat przed Tysiącleciem Chrztu Polski, że jego pomysł pielgrzymowania po Polsce Matki Bożej w wizerunku Ikony Jasnogórskiej rozszerzy się na tereny Azji i Europy: „Od Oceanu do Oceanu”, od Władywostoku do Fatimy. Dzisiaj w tej wędrówce uświęcającej Matka Boża przywitana została w Białymstoku przez kilkunastotysięczną rzeszę wiernych zgromadzonych na nabożeństwie w archikatedrze Wniebowzięcia NMP. Pielgrzymka kopii jasnogórskiego cudownego obrazu ma charakter ekumeniczny, łączy katolików i prawosławnych we wspólnej obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Wieczorem po modlitewnym uczczeniu w archikatedrze katolickiej wierni przenieśli Ikonę w milczącej procesji przez centrum miasta do prawosławnego soboru św. Mikołaja. Po pięknym śpiewie Akatystu ku czci NMP rozpoczęło się nocne czuwanie modlitewne przed obrazem Pani Jasnogórskiej. Jutro po uroczystej Liturgii w samo południe Ikona wyruszy w dalszą pielgrzymkę do kilku miejsc w Polsce.

2012-08-09
BŁOGOSŁAWIONE KAMIENIE.
Zawsze wzrusza mnie ten dzień odejścia do wieczności Edyty Stein, wrocławianki, celebrowany dziś szczególnie z racji 70. rocznicy urodzin dla Nieba. Dla ziemi urodziła się w naszym mieście i tu, chodząc tymi samymi ulicami, co my dzisiaj, dawała świadectwo swego rozmiłowania się w Chrystusie. W chwili nawrócenia z ateizmu na chrześcijaństwo Pan Jezus stał się dla niej wszystkim. Naśladowała Go aż do swej śmierci w Auschwitz.
W wykładzie „O Tajemnicy Narodzenia Pańskiego” przemieniona siostra karmelitanka Teresa Benedykta od Krzyża kiedyś mówiła: „Chrystus jest Bogiem i człowiekiem; ten więc, kto chce żyć z Nim, musi uczestniczyć zarówno w Jego Boskim, jak i ludzkim życiu. Natura ludzka, którą Chrystus przyjął, dała Mu możność cierpienia i śmierci. Natura Boska, którą posiadał odwiecznie, nadała temu cierpieniu i śmierci wartość nieskończoną i moc odkupieńczą. Męka i śmierć Chrystusa powtarzają się w Jego Ciele Mistycznym i jego członkach. Każdy człowiek musi cierpieć i umierać, lecz jeśli jest żywym członkiem Mistycznego Ciała Chrystusa, jego cierpienie i śmierć nabierają odkupieńczej mocy dzięki Boskości Tego, który jest jego Głową”. O, błogosławione kamienie uliczne mego miasta!

2012-08-06
OCZY.
Od Nazaretu i Betlejem Bóg jawił się oczom przez 33 lata w człowieku. Na Górze Tabor Bóg na chwilę rozbłysnął w człowieku. W Emaus wieczorem ta chwila była jeszcze krótsza, gdy łuski spadły uczniom z oczu. W Wieczerniku przy Tomaszu już wcale nie była potrzebna, wystarczył widok ran Ukrzyżowanego żyjącego. Wystarczył, aby pójść za Nim na dobre i na złe, aż w Nieskończoność. Bóg szanuje oczy człowieka.

2012-08-04
DETERMINACJA.
Generał Zbigniew Ścibor-Rylski szybko otrzymał odpowiedź na pytanie, dlaczego młodzi ludzie w dzisiejszej Polsce buczą, gwiżdżą i skandują „precz z komuną” przy uroczyście patriotycznych gestach obecnych władców. Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki napisał do pana generała list, w którym m.in. można przeczytać: „Gdy postanowiliśmy zorganizować Marsz Niepodległości, współczesna Trybuna Ludu, Gazeta Wyborcza i cały koncern Agora, rozpętały wobec nas nagonkę, wyzywając od faszystów; nagonkę, którą prowadzą nieustannie; (…) Po zakończeniu protestów domy ich organizatorów „odwiedzali” funkcjonariusze policji; licealiści byli „odwiedzani” w szkołach – przeprowadzano „profilaktyczne” rozmowy z nauczycielami; (…) Wielu młodych patriotów zostało pobitych przez służby bezpieczeństwa państwa; niestety, przesłuchania rozpoczynające się od ciosu w brzuch i epitetu „ty p….ny faszysto!” to już nie pojedynczy incydent, a wiele przypadków w różnych częściach kraju; (…) Dlatego gdy słyszymy Gazeta Wyborcza, myślimy Trybuna Ludu, gdy słyszymy PO, myślimy PZPR, a gdy widzimy wysokiego rangą partyjniaka obecnej władzy, to pierwsze co przychodzi nam na myśl, to okrzyk precz z komuną! III RP nie postrzegamy jako Polski autentycznie wolnej, autentycznie niepodległej, ale jako twór zarządzany przez elity równie służalcze wobec obcych, jak miało to miejsce w PRL-u. (…) Chcemy mieć, jako młodzi Polacy, nie tylko chwalebną przeszłość, ale i prawdziwie niepodległą przyszłość w naszej narodowej Ojczyźnie”.
Zaiste, ogromna to determinacja!

2012-08-03
ZNACZNE BRAKI.
Jest wyraźny szlaban w prasie oficjalnej na komentarze do bluźnierczego skandalu na Stadionie Narodowym w Warszawie. Warto więc zapamiętać choćby fragmenty opinii ks. kard. Stanisława Nagyego podanej w prasie katolickiej. „Nie można sobie wyobrazić gorszej prowokacji wobec narodowych bolesnych uczuć związanych z tragedią Powstania. (…) Wiadomo kto [z władz stołecznych] na tak uwłaczające czci narodowej wydarzenie dał pozwolenie, a choćby nawet tylko przyzwolenie. (…) Reprezentantka tych władz deklaruje się jako katoliczka, i to zaangażowana. Nie mogła nie wiedzieć, na co daje pozwolenie (…) Stało się tu coś złego (…) Trudno przypuścić, żeby prezydent Rzeczypospolitej uczestniczący w obchodach rocznicy nie zauważył urządzonego w jej kontekście skandalu. Ma wszak czas na nieszczęśliwe wypowiedzi moralistyczne, godnie uczestniczył w obchodach rocznicy, a brakło wysoko usytuowanego „nie”. Optymistyczne akcenty w tym dniu kard. Nagy znajduje w reakcji ordynariusza warszawsko-praskiego: ks. abp Henryk Hoser zaprotestował wobec bluźnierczego koncertu i zorganizował ekspiacyjne modlitwy w swej katedrze, do której przybyło mnóstwo młodych ludzi. Autor cieszy się tym faktem, ale jednocześnie ubolewa, że był to czyn ordynariusza tylko Warszawy prawobrzeżnej. Skandal dotyczył przecież całej stolicy i miał miejsce na Stadionie Narodowym.

2012-08-02
WYGWIZDANA.
Ta pierwsza noc sierpniowa w Stolicy nie była spokojna. Na czerniakowskim Kopcu Powstania Warszawskiego odbywała się, przy udziale kilku tysięcy osób, uroczystość zapalenia ognia. Była tam też pani prezydent Warszawy Gronkiewicz Waltz. Gdy składała wieniec, kilkuset ludzi gwizdało, buczało, rozpoczęło się skandowanie haseł: „Precz z komuną” i „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”. Chyba nie było jej przyjemnie, podobnie jak podczas koncertu, na którym publiczność wybierała polską piosenkę na Euro 2012. Nie mogła wtedy wygłosić żadnej mowy i schowała się za sceną.
A za co teraz wygwizdana? Wszyscy wiedzą: za skandaliczną zgodę w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego na bluźnierczy koncert rozwydrzonych satanistów z Madonną na czele. Polscy księża egzorcyści, którzy wcześniej oglądali przedstawienie na filmach You Tube, widzą w nim jedno wielkie bluźnierstwo wymierzone w najwyższe i od zawsze wyznawane wartości Polaków. „Jesteśmy świadkami profanacji Krzyża. Brama (w jej centrum krzyż) rozpada się w drobny mak (to ma obrazować zwycięstwo złego nad Kościołem). Profanacja Najświętszego Sakramentu i wyśmiewanie się z najważniejszych tajemnic wiary: Wcielenie, Narodzenie i Śmierć Pana. Wszystko odbywa się w „obecności” demonów, które wchodzą do „katedry” po zniszczeniu bramy. Gra świateł (czerwień i czerń), muzyka i taniec ociekający motywami pogańskich kultów (np. prostytucja sakralna)”.
Gdyby nasze władze służyły Narodowi w prawdziwie demokratyczny sposób, dowiedzielibyśmy się dzisiaj o abdykacjiprezydenta miasta stołecznego Warszawy.

2012-08-01
PRZEŹROCZYSTOŚĆ.
O godzinie 17-tej w Warszawie zawyły syreny i odezwały się kościelne dzwony. Wielu Polaków zatrzymało się, niektórzy na baczność, na chwilę zadumy czy modlitwy. Pamięć powracała do tamtych bardzo młodych ludzi sprzed 68-miu lat, ku ich niecierpliwości i ku ich wielkiemu umiłowaniu Ojczyzny. Główne uroczystości oddania hołdu poległym powstańcom Warszawy odbyły się na Powązkach przy pomniku Gloria Victis. „Podczas składania wieńców przez premiera Donalda Tuska i Władysława Bartoszewskiego oraz przez szefa prezydenckiej Kancelarii Jacka Michałowskiego z tłumu padły okrzyki hańba i zdrajcy” .
I pomyśleć, że po tylu latach pamięć drugiej wojny światowej wciąż woła o przeźroczystość powietrza politycznego. Pewne oczyszczenie atmosfery przyniosła czytelna modlitwa za zmarłych, należny pokłon i dar bohaterom za ich życie ofiarowane za niepodległość Polski.

2012-07-30
CHULIGAŃSTWO.
Trzy młode Rosjanki z zespołu punkowego „Pussy Riot” stanęły dziś przed sądem w Moskwie, bo podczas swego koncertu w soborze Chrystusa Zbawiciela zaśpiewały prośbę do Matki Bożej: „Bogurodzico, przegnaj Putina”. Grozi im wyrok pozbawienia wolności na siedem lat albo grzywna miliona rubli za „chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną”. Oskarżyciele w wyjaśnieniu dodają, że dziewczęta dopuściły się „zamachu na świętość cerkiewnych sakramentów i w sposób bluźnierczy wyszydziły odwieczne fundamenty Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej”. Niesłychane, prezydent Władimir Putin otrzymał od prokuratora Federacji Rosyjskiej fundamentalne miejsce w Prawosławnej Cerkwi, jak car „świętej Rosji”. Kuriozalność prokuratorskiego oskarżenia podkreśla fakt, że zespół wokalny będzie sądzony według paragrafu dawnego prawa rosyjskiego, przekreślonego przez rewolucję bolszewicką w 1917 roku i nie obowiązującego obecnie.

2012-07-25
DUCH LEWACKI.
Jedynie z prasy katolickiej można dziś dowiedzieć się o straszliwym spustoszeniu, jakiego dokonali czerwoni rebelianci, „los rojos”, w Kościele hiszpańskim w latach 1936-1939. Powojenna cenzura komunistyczna była tak szczelna, że nikt w Polsce ani się domyślał tak strasznej hekatomby w katolickim kraju. Ogółem ocenia się, że w latach wojny domowej z rąk hiszpańskich rewolucjonistów zginęło 13 biskupów, 4184 księży diecezjalnych, 2365 zakonników i 283 zakonnice. W niektórych diecezjach wymordowano nawet do 80 procent księży. Wśród hiszpańskich męczenników obok duchowieństwa znaleźli się także bardzo liczni świeccy, kobiety i mężczyźni, młodzi i wiekowi.
Republikanie systematycznie i konsekwentnie burzyli kościoły i klasztory, niszczyli obrazy, rzeźby, księgi liturgiczne. Otwierali groby, odzierali zmarłych z szat, organizowali świętokradcze procesje, naigrawali się z Mszy… W Walencji zniszczono całkowicie ponad 800 świątyń. W Barcelonie na kilkaset istniejących kościołów i klasztorów ocalało zaledwie 10, w Madrycie także niemal wszystkie katolickie świątynie zostały zniszczone lub uszkodzone. Skala tej represji wobec Kościoła katolickiego jest bezprecedensowa i można ją porównać jedynie do skali prześladowań Kościoła prawosławnego i innych Kościołów chrześcijańskich podczas rewolucji bolszewickiej w Rosji.
Obecny duch lewacki, zawłaszczający platformę środków przekazu społecznego i hamujący rozwój i zasięg mediów katolickich w Polsce, nie będzie w skutkach inny, jeśli politycy i działacze społeczni troszczyć się będą egoistycznie o partyjne dobro, a sumieniami będzie rządzić nienawiść do wszystkiego co Boże i święte.

2012-07-24
PRZESTROGA.
Pod koniec czerwca br. Ojciec św. Benedykt XVI podpisał dekrety potwierdzające męczeństwo 154 duchownych hiszpańskich – ofiar wojny domowej w latach 1936-1939. Zostali zamordowani przez własnych rodaków, zaślepionych nienawiścią do Kościoła i Chrystusa, w imię rewolucyjnych lewicowych ideologii – socjalizmu, komunizmu lub anarchizmu.
W sumie – za Jana Pawła II i Benedykta XVI – beatyfikowano 1001 ofiar terroru republikańskiego w Hiszpanii. Ostatnie decyzje Papieża nie oznaczają zakończenia procesów beatyfikacyjnych ofiar tej wojny. Kolejne setki spraw toczą się bądź na szczeblu diecezjalnym, bądź już w Rzymie. Można się więc spodziewać kolejnych licznych beatyfikacji w nadchodzących latach. Kościół w naszej dobie przypomina w ten sposób i przestrzega antychrześcijańskich polityków, pokazując jak nienasycony i antyludzki jest lewacki duch walki z Kościołem i z Chrystusem. Polscy oświatowcy niech przejrzą na oczy i zmądrzeją zamiast usuwać czy ograniczać do minimum historię z programów szkolnych.

2012-07-21
ZABIJANIE.
W Ameryce znów padają liczne trupy z ręki uzbrojonego szaleńca. Wielki ból, przerażenie, żałoba i nagłaśnianie medialne. Komentarze, oczywiście, skupione są na od lat powtarzanym pytaniu: czy zabronić wolnej sprzedaży broni palnej w Ameryce i w Europie, czy nie? Odpowiedzi oscylują między zachowaniem prawa do powszechnej dostępności i kupna broni, a absolutnym zakazem wolnego handlu bronią. Sztandarowym argumentem jest wolność obywateli zagwarantowana w konstytucji państw demokratycznych. Za zakazem opowiada się nieliczny krąg ludzi skupionych wokół rodzin poszkodowanych.
Nikt z komentatorów nie ma odwagi wskazać na głębsze przyczyny coraz częstszych rozbojów wśród młodzieży zachodniej, gdzie z procesów wychowawczych wyrugowano nawet myślenie o religii i o Boskim Suwerenie, który nikogo nie zwalnia z zachowywania piątego przykazania dekalogu: „Nie zabijaj!”.

2012-07-12
TAJEMNICA SERCA.
Wakacje biegną niezbyt łagodnie. Pogoda naprzemienna, burze znienacka atakują błękit nieba i spadają gromami w zygzakach błyskawic. Polewają rzęsistym deszczem i wymiatają ulice, by po chwili dać pierwszeństwo słońcu na niebie. Niestety, na Kujawach burza przywiała potężną trąbę powietrzną, która w kilka minut pozbawiła wiele gospodarstw dachu nad głową, zalała mieszkania i powaliła spore połacie okolicznych lasów.
Odgrodzony setkami kilometrów siedzę w Kudowie i czytam Jerzego Andrzejewskiego „Ład serca”. Tu także burzowo i ciemno, i nieustanny szum wiatru w koronach drzew. Przeczytałem ponad połowę tej katolickiej powieści o mrocznej szamotaninie dobra ze złem w sercu ludzkim, aż tu spotykam wyznanie księdza Siechenia: „Modlimy się o czystość, lecz jednocześnie lękamy się, aby Bóg nie dał nam jej zbyt wcześnie. Prosimy o siłę, lecz trudno nam rozstać się ze słabością. Żal nam każdej przyszłej minuty, której musielibyśmy się wyrzec”. – Skąd Andrzejewski to wie? – Może wyjął to z tajemnicy serca wielkiego Augustyna, a może z własnej, człowieczej tajemnicy?…

2012-07-10
PAMIĘĆ I PRAWDA.
Wieczorem w katedrze warszawskiej, jak co miesiąc, popłynęła gorąca modlitwa w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Wzruszająca jest ta nieustająca pamięć o tych, którzy odeszli do wieczności w tak tragiczny sposób, a przecież mogli jeszcze służyć Ojczyźnie.
Ojciec Gabriel, kaznodzieja dzisiejszy, na początku przywołał ulubione słowa Jana Pawła II z Ewangelii św. Jana: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (8,32). Całe kazanie było przypominaniem i rozwijaniem nauczania Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, który 40 lat temu bronił Naród polski przed zakłamaniem, obłudą i półprawdami władzy komunistycznej. Nauczanie to w swej potrzebie i wyrazistości dziś nie straciło na czasie.
Kontekst tragedii smoleńskiej i bezwzględna medialna walka władzy o zatarcie prawdy o przyczynach katastrofy samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie świadczy najwyraźniej, że duch kłamstwa wciąż pracuje nad odebraniem Polakom prawa do prawdy. Tylko Chrystus z dzisiejszej Ewangelii (Mt 9,32) wypędzający złego ducha i przywracający mowę człowiekowi niememu, może uwolnić Polskę od celowo stosowanej przez władzę przewrotności, obłudy i zakłamania. Ewangelia Chrystusowa wskazuje wyraźnie, że Naród musi odrzucić władzę herodów zabijających prawdę i piłatów wątpiących w prawdę.
Polska musi energicznie dążyć do Prawdy Chrystusowej, bo tylko ona potrafi wyzwalać.
Kazanie zakończone wezwaniem do modlitwy o odkrycie do końca prawdy smoleńskiej – jak i prawdy katyńskiej – często przerywane było gromkimi oklaskami.

2012-07-05
TYNIEC.
Opuszczam Tyniec. Cztery dni w ciszy. Rzeczywiście miejsce wybrane dla Boga. W istocie jednak jest to podarunek Boga ludziom. Z mojej celi oglądam ciszę rozściełaną słonecznym blaskiem nad doliną Wisły. Zielony kraj z czerwonymi dachami ciasno budowanych nowych domów. Patrzę ze szczytu Tyńca na białej skale. Sięgam po daleki horyzont, skąd przypływają wody królowej polskich rzek. Wielka powietrzna cisza. Podobnie w klasztorze, tu się nikt głosem nie pożywi. Jedynie ojciec rekolekcjonista w zamkniętej na Opatówce maleńkiej kaplicy używa gromkiego głosu do małych słów. Czekałem, czekałem na Słowo. Tęskniłem w kościele za piękną modlitwą psalmów w ustach blisko trzydziestu przeważnie młodych mnichów. Nie dotęskniłem się. W głębokiej pamięci serca mam melodie gregoriańskie modlone w Solesmes. Tam byłem urzeczony.
Tylko Jezus jest niezawodny na każdym miejscu.

2012-06-29
W NOCY.
Doświadczałeś mnie, Panie, bólem tej nocy. Dlaczego w nocy? W ciemnej samotności? Nie umiem mówić o bólu, czy spierać się z Tobą jak Hiob, ani też dziękować za cierpienie jak siostra Faustyna. Jedynie prosiłem, byś – po odrzuceniu plew mego skarżenia się – przyjął do swego zbawczego spichlerza czyste ziarno, jeżeli jakieś zostało. Czy ta noc przywiązała mnie mocniej do Ciebie? Skomlałem do rana, a potem zadzwoniłem do lekarza.

2012-06-28
PATRON.
Dziś w liturgii wspomnienie św. Ireneusza, bpa i męczennika (130 – 200). Był uczniem św. Polikarpa, ucznia św. Jana apostoła i ewangelisty. Wiedziony duchem apostolskim udał się do Galii. Po roku 177 został biskupem Lyonu. Tu w swoich pismach bronił wiary katolickiej przeciw błędom gnostyków. Tutaj też oddał swe życie w obronie czystości wiary w Jezusa Chrystusa. Od 48 lat jest patronem dnia moich święceń kapłańskich. W swoim traktacie Przeciw herezjomJezusa Chrystusa objawiającego Boga nazywa Słowem. „Ono ukazało Boga ludziom, a człowieka przedstawiło Bogu. Zachowało niewidzialność Ojca, aby człowiek nie lekceważył Boga i miał cel swoich pragnień. Ukazało zarazem różnymi sposobami Boga człowiekowi, aby jako zupełnie pozbawiony Boga nie przestał w ogóle istnieć. Albowiem człowiek żyje na chwałę Boga, a życiem człowieka jest oglądanie Boga”.
Od początku kapłańskiego życia moją wiarę wyrażam w dwojakiej modlitwie: dziękuję codziennie Jezusowi za łaskę wiary i codziennie błagam Go, bym jej nie stracił do końca mego życia. Być może, św. Ireneusz przed tronem Boga oręduje za mną.

2012-06-21
BIBLIŚCI.
Z końcem czerwca różne grupy parafialne kończą swoje prace. Często są to spotkania połączone z jakąś uroczystością rocznicową czy imieninową, jest jakieś ciasto upieczone przez panie, kawa, herbata czy inny słodki deser. W sumie bardzo miło. Bywają także miłe wspominania, przywoływanie ciekawych czy ważnych chwil z minionych miesięcy.
Moja grupa biblijna także finiszowała – oczywiście wszystkie grupy są moje, bo parafialne, ale z „biblistami” było mi najbliżej do zaspokajania ciekawości poznawczej. Tutaj też miałem wiele wspólnych radości. Nasza cotygodniowa praca płynęła czterema nurtami (często szeroko się rozlewała za sprawą wybitnych zdolności asocjacyjnych niektórych uczestników): 1. Czytanie i omawianie tekstów biblijnych; udało się nam przeczytać dwa listy św. Pawła: do Filemona i do Filipian oraz List św. Jakuba. Księgę Mądrości przeczytaliśmy w ciągu Tygodnia Biblijnego, codziennie po Mszy św. wieczornej, słuchaczy nie brakowało.
2. Studiowanie adhortacji apostolskiej ojca św. Benedykta XVI „Verbum Domini”.
3. Poznawanie czytań biblijnych z nadchodzącej liturgii niedzielnej.
4. Modlitwa wybranymi tekstami Pisma św. proponowanymi przez uczestników spotkań.

Taki schemat czterech nurtów w miesiącu nie pozwalał nikomu na zmęczenie i podsycał ciekawość oczekiwania na każde następne spotkanie.

2012-06-18
ODWET.
No, wreszcie! Ateiści, bezwyznaniowcy i jeszcze niewiadomo kto, ale antykościelni wyznawcy i prześmiewcy wszystkiego, co Boże i święte, wydrukowali katechizm odbrązawiaczy błogosławionego Jana Pawła II(P.Szumlewicz, Ojciec nieświęty). Zmierzło im już wynoszenie pod niebiosy papieża – Polaka w całej ojczyźnie: te pomniki stawiane mu nawet w małych parafiach, te filmy o wielkości Wojtyły, te młodzieżowe konkursy papieskiej poezji, szkoły i uczelnie nazywane jego imieniem, sympozja naukowe na temat jego filozofii i teologii, fundusze i fundacje promujące chrześcijańskie wykształcenie i wychowanie. Nie do zniesienia są im te schadzki piesze, wydeptujące całą Polskę, w drodze na Jasną Górę z jednoczesnym rozgłaszaniem przemówień Jana Pawła II. W Europie Zachodniej światli ludzie od dawna nie wstydzą się mówić niepochlebnie o każdej świętości, a w Polsce mizerota, tabu blokujące aż do śmierci Karola Wojtyły głodną opinię. Zaledwie tu i tam jakieś pojedyncze występy telewizyjne, jątrzące felietony gazetowe, czasem jakiś bluzg czy wybroczyny wątrobowe na tego lub innego biskupa, przyklejanie na drzwiach kościoła ochoty na apostazję, mizerny marsz ateistów przez miasto królewskie… Wszystko to było zbyt marne, teraz mamy odwet. Teraz będzie można napaść swoje serce żółcią wobec czci i niekłamanego uznania wierzących Polaków dla Człowieka w bieli! W książce dzielą się swoimi myślami m.in. takie znane osobistości jak: Jerzy Urban, Joanna Senyszyn, Janusz Palikot, Magdalena Środa, a nawet były jezuita Stanisław Obirek. Nie ma wśród nich znanego marianina. Mógłby przecież powiedzieć, że Jan Paweł II to nie Pan Bóg.

2012-06-16
KRÓTKIE EURO.
Przez całą sobotę aż do późnego wieczora Wrocław nie tylko na Rynku w „strefie kibica” mieni się biało-czerwonymi barwami tysięcy flag. Jeżeli dodać do tego flagi Czechów na ulicach, to rzeczywiście mamy widok niecodzienny, uroczysty i ruchliwy jak rzeka kolorowa, pełna emocji. Zresztą nie tylko u nas, inne euro-miasta od kilku dni już żyją euro-szaleństwem. Nie ma innych tematów w mediach jak tylko piłka nożna, mecze, drużyny, kibice i wróżenie z fusów, kto i ile wygra. Dziennikarze uwijają się między kibicami i rejestrują gorące komentarze – proroctwa. Nawet duchownych, którzy opiekę bożą rozciągają nad imprezą, ten szał nie ominął. Mój znakomity, młodszy kolega dał się ponieść radosnej wyobraźni i ogłosił, że Pan Jezus, gdyby żył w naszych czasach, bywałby na stadionach!!! Wysoka gorączka.
Euforia we Wrocławiu na nowym stadionie szczytowała dziś pod sam koniec dnia. Niestety, po 90-ciu i paru minutach gry polska drużyna przegrywając 0: 1 z Czechami oddała południowym sąsiadom wejście do ćwierć finału. Nastroje opadły, nosy na kwintę. Jak dalej żyć z tym przekłutym balonem? Trudno, piłka toczy się dalej. Może jednak trochę szkoda tych przetrąconych skrzydeł polskiej wyobraźni…

2012-06-14
IZBA PAMIĘCI.
Dziś Pod Czwórką, w dawnym Centralnym Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego (CODA), odbyło się poświęcenie Izby Pamięci sługi bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza-Wujka. Ks. abp Marian Gołębiewski najpierw celebrował z duszpasterzami akademickimi i członkami Sądu Duchownego Mszę św. obok w kościele św. Ap. Piotra i Pawła, a następnie przeszedł do małej sali przygotowanej przez inż. Andrzeja Dracza, wychowanka Wujkowego, jako miejsce zawracania czasu przypominaniem. Po modlitwie i pokropieniu wodą świeconą ks. Metropolita – w czasie Mszy obdarowany pięknymi różami i życzeniami z okazji złotego jubileuszu kapłaństwa – opuścił nasze towarzystwo. Myślę, że zabrał ze sobą w sercu obrazy z filmu o życiu Sługi Bożego.
Ks. Andrzej Dziełak zaczął działać i zmusił bardzo liczne, miejskie i przyjezdne, bractwo czwórkowiczów do pierwszej wspólnotowej modlitwy za wstawiennictwem sługi Bożego Wujka, a bp Adam Dyczkowski, który zjechał z samej Zielonej Góry, dołączył do niego z lekkim poślizgiem, gdy tylko zdołał uwolnić się od gorących uścisków seniorek (ciut młodszych od biskupa, nieustannie kochanego Harnasia). A co było potem, można się łatwo domyślić. Soczki, herbata, ciasteczka i rozmowy bez końca. Zwieńczeniem spotkania przyjaciół był oczywiście Harnaś z gitarą i śpiewy do późnego wieczora w sali – po remoncie – już bezkominowej. Szkoda wielka, miejsce to straciło swój ciepły klimat. Najważniejsze jednak teraz jest coś innego. Trzeba się gorąco modlić o cud (potrzebny dykasterii watykańskiej) jako potwierdzenie przez Niebo heroiczności cnót sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza.

2012-06-04
WSTRZĄSY.
Podczas światowego spotkania rodzin w Mediolanie przedstawiciele różnych narodów, plemion i grup społecznych opowiadali Ojcu Świętemu o swych sprawach radosnych i trudnych. Papież w ten sposób otrzymał panoramę sytuacji rodzin w świecie. Reagował bardzo żywo na te opowieści: był wzruszony, dawał rady i pocieszał wskazując na słowa Pisma św. Szczególnie mocno przeżył opisywane tragedie niedawnego trzęsienia ziemi we Włoszech. Uczestnicy spotkania zebrali między sobą kwotę 500 tysięcy euro jako prezent dla Benedykta XVI. Ojciec św. całą sumę przekazał biskupom tych diecezji, które ucierpiały wskutek kataklizmu. Mocne wstrząsy miały miejsce 20 i 29 maja w okolicach Mantui, Modeny, Ferrary, Mirandoli, Carpi i Bolonii. Zawaliło się bardzo dużo domów mieszkalnych. Ludzie mieszkają w samochodach lub pod namiotami. Zniszczonych zostało ponad 300 kościołów, ponad 50 świątyń zawaliło się zupełnie. Mocno ucierpiała bazylika św. Antoniego w Padwie. W kościele koło Modeny zginął kapłan próbujący po pierwszym wstrząsie wynieść na zewnątrz figurę Matki Bożej. Następne wstrząsy przykryły gruzami oboje. Gwardia Szwajcarska korzystając z nieobecności Ojca Świętego w Rzymie, pośpieszyła na ratunek ofiarom tragedii. Ziemia zatrzęsła się Europejczykom nie gdzieś daleko, na innym kontynencie. Własne ich nogi poczuły usuwający się grunt spod stóp. Czy wstrząsy dotrą do sumienia Europy?

2012-06-03
MEDIOLAN.
Ojciec Święty wczoraj przeżył piękny, długi wieczór z rodzinami w Mediolanie. Odpowiadał na każde zadane mu pytanie, podobnie jak kiedyś w spotkaniu z młodzieżą świata, z tym, że teraz było więcej powagi i troski z obu stron. Dziś Benedykt XVI podczas niedzielnej Eucharystii w parku Bresso fundamentalnie nakreślił obraz rodziny, którego nie można zmieniać według mody i doraźnych zapotrzebowań. „Bóg stworzył istotę ludzką jako mężczyznę i kobietę, równych w godności, ale także z właściwymi sobie i dopełniającymi się cechami, aby dwoje było darem jedno dla drugiego, wzajemnie się doceniali i tworzyli wspólnotę życia i miłości”. Stąd prosta odpowiedź „paradom równości”, także tej dzisiejszej warszawskiej. Ludzie homoseksualni, choć zdolni – jak wielu z nich twierdzi – by dawać wzajemnie miłość, nie są zdolni do tworzenia pary dającej nowe fizyczne życie.I to jest pierwszy powód, dla którego związku homoseksualnego nie można nazwać „naturalnym” i „normalnym”.

2012-05-30
MOC PIOTROWA.
Po wielkiej, obrzydliwej rozróbie medialnej na temat spisku antypapieskiego w Kurii rzymskiej, po złośliwym rozścielaniu w Europie opinii o słabości menadżerskiej Benedykta XVI, dziś na środowej audiencji generalnej Ojciec Święty dał spokojne wyjaśnienie. O spekulacjach dziennikarskich, nieprzyjaźnie malujących obraz Stolicy Apostolskiej, powiedział jednoznacznie: są całkowicie bezpodstawne i wykraczają poza rzeczywiste fakty. O swoim stosunku do kurialistów mówił wzruszająco: „Wydarzenia ostatnich dni dotyczące Kurii i moich współpracowników napełniły moje serce smutkiem, ale nigdy nie uległa osłabieniu zdecydowana pewność, że pomimo ludzkiej słabości, trudności i doświadczeń Kościół jest prowadzony przez Ducha Świętego, a Pan nigdy nie pozbawi go swej pomocy, aby go wspierać na Jego drodze”.
Ufam Ojcu Świętemu. Jego, jak chcą niektórzy słabość, czyli wrodzona delikatność i z miłością traktowanie każdego człowieka, jest jego mocą.

2012-05-26
SMUTNE.
Podczas święceń kapłańskich abp Józef Michalik powiedział: „Kapłanowi może zabraknąć czasu na wszystko, ale nie na modlitwę. Tylko modlący się kapłan jest potrzebny Bogu i ludziom. Tylko przebywający w bliskości Boga ksiądz jest w stanie przybliżyć Go ludziom”.
Piękna zasada! Na ulicy jednak słyszy się: „Ludzie idą do kościoła modlić się, księża idą do roboty”. Smutne to. Tym smutniejsze, gdy młody ksiądz z tej roboty pryska przy lada okazji.

2012-05-21
ECCLESIA MILITANS.
Ojciec Święty podczas „urodzinowego” obiadu z kardynałami pracującymi w Kurii watykańskiej, odniósł się krótko do dramatycznej sytuacji Kościoła: „Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła walczącego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie. My uczestniczymy w tej walce…”.

2012-05-19
PALIKOCI OGON.
Ktoś ogłasza tydzień apostazji w Polsce, ktoś nawołuje do odwagi i zachęca do wspólnego odłączenia się od Kościoła katolickiego. Jeszcze ktoś inny wywiesza na drzwiach świątyni kartkę z podpisem pod swą decyzją o staniu się apostatą. Pytanie, po co? Przecież to odejście dokonało się o wiele wcześniej, w ukryciu. A po pierwszym grzechu zwykle zostaje ból i poczucie klęski.
Wokół pełno dziennikarzy z mikrofonami i aparatami fotograficznymi, jakby nic lepszego i piękniejszego w Polsce się nie wydarzyło. Słusznie zauważono, jeszcze przed cynicznym potraktowaniem przez Palikota partii rządzącej, że nie słyszałoby się, ani widziało jego tandetnych wymysłów, gdyby nie palikoci ogon dziennikarzy. Głupie rzeczy robią głupi ludzie, opętańcze – opętańcy.

2012-05-13
BEZ UTRUDNIEŃ.
Przed tygodniem złodzieje w Płocku splądrowali kościół Świętego Ducha, wdarli się do tabernakulum, zrabowali naczynia liturgiczne i zbezcześcili Najświętszy Sakrament.
Dziś w nocy we wsi Żdżary, w diecezji kaliskiej, nieznani sprawcy zniszczyli pomnik bł. Jana Pawła II stojacy u wejscia do kościoła parafialnego.
Oczywiście, mogli to być zwykli, może nawet bardzo młodzi, rabusie; akt wandalizmu pomnika mógł być wynikiem porachunków z księdzem proboszczem czy z twórcą monumentu, ale nie mogę oprzeć się myśli, że tocząca się w Polsce publiczna walka z Kościołem, obniżanie autorytetu kapłaństwa, czynności i miejsc sakralnych nie utrudniała im tej profanacji.
Zapowiedziane modlitwy i nabożeństwa przepraszające Boga muszą objąć o wiele szerszy krąg sprawców nieznanych. I znanych.

2012-05-03
DOJRZAŁOŚĆ.
Jak co roku, w Uroczystość Królowej Polski, w naszym kościele odbyło się święto I Komunii dzieci klasy II z Jezusem eucharystycznym. Jesienią ub. roku 23 rodziny poprosiły o przyjęcie ich i ich dzieci na specjalne przygotowanie do tego ważnego wydarzenia w życiu religijnym całego domu. W niektórych gazetach w ramach tematów dyżurnych zaczęto pisać o tym, że 9-latki nie są zdolne do rozeznania, co dobre, a co złe i że należy przesunąć wiek pierwszego spowiadania się na późniejsze lata. Skąd ta troska? Czy nie z jakiejś podskórnej potrzeby usprawiedliwienia swoich niezgodnych z sumieniem czynów? W rodzinach religijnych, gdzie dziecko od najwcześniejszych lat spotyka się z obecnością Boga w postępowaniu starszych, pojecie niewierności i wierności Bogu rośnie razem z rozwojem dziecka. W atmosferze modlącej się rodziny 9-ciolatek wie, czym jest grzech i bez większych trudności można skierować jego pragnienia ku miłości Boga, przez żal do nawrócenia.

2012-04-30
MĄDROŚĆ I DUMA.
Odszedł do Boga, kończąc swą szlachetną wachtę przy Jezusie Chrystusie na ziemi polskiej, prof. Wiesław Chrzanowski. Przeżył pięknie i jakże owocnie swoje prawie 89 lat. Miał postawę bohatera ze spiżu w wyznawaniu odwiecznych chrześcijańskich wartości. W czasie okupacji niemieckiej nie siedział z założonymi rękami. Studiował prawo na tajnych studiach i walczył w Powstaniu Warszawskim jako żołnierz Armii Krajowej. Zawsze pod sztandarami wiary chrześcijańskiej. Jeżeli hitlerowski nazizm nie umiał studenta i żołnierza wytropić, to sowiecka nienawiść do Boga i człowieka po 1945 roku nie zostawiła go w spokoju. Uznany za wroga PRL-u , skazany został na 8 lat więzienia, z czego przesiedział 6 lat, do odwilży październikowej w 1956 roku. Ministrowie komunistycznej sprawiedliwości ukarali aplikanta adwokackiego, nie wpisując przez 20 lat jego aplikacji na listę adwokatów. Profesor Wiesław Chrzanowski był człowiekiem wykształconym i mądrym. Z jego mądrości korzystał często episkopat polski z kardynałem Wyszyńskim włącznie. Oczywiście, losy robotników potraktowanych okrutnie przez władzę w wydarzeniach 70-go roku postawiły go po stronie opozycji. W latach 80-tych swym profesjonalizmem i kulturą intelektualną służył rodzącej się trudnej wolności. Był współtwórcą statutu „Solidarności” i pełnomocnikiem związku w postępowaniu rejestracyjnym. W wolnej Polsce był kolejno ministrem sprawiedliwości, marszałkiem Sejmu i senatorem. Wyznawane zawsze otwarcie swe przekonania patriotyczne i religijne przekazywał młodemu pokoleniu na spotkaniach i w programach Zjednoczenia Chrześcijańsko-Norodowego, którego był współzałożycielem i przez 5 lat prezesem. Był słuchany i podziwiany. Jego osobowość tchnęła poczuciem wolności, był dumny z tego, że jest Polakiem, cieszył się i nie taił swej przynależności do Kościoła katolickiego.
Nagrodą szczęścia wiecznego obdarz swego wiernego żołnierza, Panie, Zwycięzco śmierci!

2012-04-27
DWA KRYTERIA.
Dołączył i trzeci głos w sprawie katolickiego Feniksa dla katolika Grzegorza Brauna. Dołączył wielki autorytet uznany w kręgach naukowych , wcześniejszy laureat statuetki i wierny przyjaciel zmarłego Arcybiskupa lubelskiego. Nie zbeształ nagrodzonego reżysera, raczej dostało się po głowie nagradzającej Kapitule. Jako uczony wydobył na światło dzienne, przed oczy Kapituły, dwa kryteria, którymi katolicy powinni się kierować w swym promowaniu dzieł kultury. Pierwsze: chrześcijańska miłość i drugie: chrześcijańska racjonalność. Zdrętwiałem czytając ten tekst. Czyż nie doświadczaliśmy socjalistycznej racjonalności? Czy nie obserwujemy skutków islamskiego umiłowania wiary na Dalekim Wschodzie? Przymiotnikowanie wartości ogólnoludzkich to równia pochyła do błędnych ocen bliźniego po drugiej stronie.
Usprawiedliwiam ten tekst ks. Profesora jedynie niezbitą przyjaźnią do drugiego ks. Profesora, powołanego już do wieczności.
Ale kto mi wytłumaczy, dlaczego nikt dotychczas nie zaczął szukać prawdy: zgodności, czy niezgodności owych deprymujących epitetów z rzeczywistym działaniem oszkalowanego? Wciąż słychać tylko chóralne oburzenie: jak on mógł! Jak śmiał! – A prawda?…

2012-04-24
FENIKS Z POPIOŁÓW.
Obawiam się, że sprawa Grzegorza Brauna, „haniebnego oszczercy i bezprecedensowego krytyka świętej pamięci arcybiskupa” będzie się odradzała jak „feniks z popiołów” przy każdej promocji filmu tego reżysera. Kuria lubelska zamiast przed rokiem zażądać od Brauna wytłumaczenia się przed sądem z rzuconych publicznie oskarżeń, skwitowała to przypuszczeniem, że Zmarły, człowiek wielkiej skromności i świątobliwości, z pewnością nie dochodziłby swej krzywdy. Całą sprawę zasypano masą pięknych, religijnych opinii i słów kondolencyjnych, włączając w owo tworzenie wizerunku post mortem, przejazd trumny z Rzymu przez Polskę aż do Lublina. A najciekawsze, że prasa liberalna hurtem dołożyła się do budowania tego bohaterskiego monumentu.
Po kilkunastu miesiącach słowa zwiędły, wyschły i spopielały pod tupotem pędzącej codzienności. Aliści z tego popiołu odrodził się nowy Feniks. Można atakować Kapitułę statuetki za jej wybór, ale aplauzu oglądającej film publiczności nie da się zamknąć w szufladzie na klucz. I odwołania brzydkich epitetów nie da się wymusić przez nękanie.

2012-04-23
NAGRODA.
Dwaj duchowni oburzyli się na Kapitułę nagrody „Feniks” za przyznanie statuetki Grzegorzowi Braunowi na XVIII Targach Wydawnictw Katolickich w kategorii mediów za film „Eugenika w imię postępu”. Film od roku jest dostępny na DVD i zbiera wszędzie pochwały, a reżyser na spotkaniach z publicznością jest gromko oklaskiwany. Dlaczego więc nietuzinkowi duchowni są smutni, zniesmaczeni i uważają werdykt Kapituły „po prostu za skandal”?
Otóż dlatego, że ów „film został wykorzystany przez reżysera do wygłoszenia haniebnych oszczerstw i zniesławienia pamięci abpa Józefa Życińskiego podczas prezentacji tego filmu na spotkaniu ze studentami KUL”. Pamiętamy, że Grzegorz Braun nazwał wtedy zmarłego ordynariusza lubelskiego „kłamcą i łajdakiem” w polskim życiu publicznym.

2012-04-18
SZMAT CZASU.
W Pałacu Prezydenckim odbyła się dziś uroczystość jubileuszowa z okazji osiemdziesięciu pięciu lat życia pierwszego premiera po okupacji komunistycznej pana Tadeusza Mazowieckiego, a sprzed dwunastu miesięcy „Człowieka Roku” Gazety Wyborczej. Na uroczystości nie było Lecha Wałęsy, zastąpiła go żona, pani Danuta. Był kard. Kazimierz Nycz, ks. Adam Boniecki, nie zabrakło, oczywiście, Adama Michnika. Zaśpiewano „Sto lat” w dość niskiej tonacji i złożono życzenia, rozpoczął pan prezydent Komorowski. Wyglądało to bardzo rodzinnie.
No cóż, 85 lat to szmat czasu, więcej za, niż przed sobą… Życzę panu Mazowieckiemu, by zdążył pojechać do Kielc i złożyć kwiaty u stóp pomnika śp. ks. bpa Czesława Kaczmarka.

2012-04-17
PRAWDA W LESIE.
W prasie roi się od informacji i komentarzy na temat wczorajszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu przeciwko państwu rosyjskiemu z zaskarżenia 15 polskich rodzin, krewnych ofiar mordu katyńskiego w 1940 roku. Sytuację chyba można krótko określić tak: Rosja przegrała, Polska nie wygrała. Zbrodnię katyńską Trybunał określił jako zbrodnię wojenną, dla której nie ma przedawnienia. I tutaj jest przegrana Rosji. Jednak Trybunał nie ukarał Rosji za tę zbrodnię i nie zobowiązał do wszczęcia śledztwa od nowa z ujawnieniem wszystkich dokumentów, które świadczą ewidentnie o winie zbrodniarzy, a które rząd rosyjski utajnił. Warto spojrzeć na to utajnienie na tle niedawnej obietnicy prezydenta Miedwiediewa danej Polsce o zwrocie wszystkich tych dokumentów. Ale któż by w Moskwie przejmował się czymś takim? A prawda katyńska wciąż głęboko w lesie.
Trybunał uznał też, że Rosja dopuściła się poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej. Stwierdził również brak współpracy Rosji z Trybunałem. Czy to może satysfakcjonować Polaków i polski rząd? Rodziny ofiar mordu katyńskiego zapowiadają odwołanie się od tego orzeczenia do Izby Najwyższej.

2012-04-16
URODZINY.
Dziś Ojciec Święty Benedykt XVI kończy 85 lat swego bardzo bogatego i dynamicznego życia. Podziwiać trzeba jego żywotność i energię. Mszę św. odprawił rano ze swoim starszym bratem i kilkoma dostojnikami kościelnymi. Uczestniczyła w niej również grupa katolików w strojach ludowych z Bawarii. Poza tym radosnym spotkaniem w Watykanie trwał zwykły dzień pracy. Urodziny ciche i pokorne jak sam Benedykt XVI. W krótkiej homilii w Kaplicy Paulińskiej Ojciec Święty powiedział: „Staję przed ostatnim etapem mego życia i nie wiem, co mnie oczekuje. Jednakże wiem, że jest Boże światło, wiem, że Pan zmartwychwstał, że Jego światło jest silniejsze niż wszelkie ciemności, że Boża dobroć jest silniejsza od wszelkiego zła tego świata. A to pomaga mi bezpiecznie iść naprzód”. Odpowiedział w ten sposób tym wszystkim politykierom, którzy poszeptują o abdykacji ze względu na wiek papieża.

2012-04-14
96 ŚWIATEŁ.
Dziewięćdziesiąt sześć małych, okrągłych zniczy nieśli dwaj harcerze i pochylając się głęboko ustawiali je po środku wzdłuż głównej nawy w kościele Matki Bożej na Piasku we Wrocławiu; aż do ołtarza, przy którym z ks. Stanisławem Pawlaczkiem, kolegą rokowym, składaliśmy Najświętszą Ofiarę w intencji zbawienia ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Po Mszy świętej rozpoczął się piękny koncert poetycko-muzyczny pozwalający uczestnikom wypełniającym nawę kościoła rozmyślać, wzruszać się i przeżywać narodową tragedię sprzed dwóch lat przerwanego nagle życia tylu wspaniałych i ważnych dla Polski osób.
Pod koniec koncertu zauważyłem, nagle olśniony, że ponad gęstym lasem katyńskim i ściętym lasem smoleńskim wyrósł piękny las młodych serc śpiewających i głoszących nadzieję, która z tej śmierci wyrasta. Wychodziłem z kościoła spokojny, mając w oczach tak wiele gitar trzymanych w młodych rękach, a w uszach muzykę słowa poetyckiego, świadectwa wewnętrznej wolności i nie poddawania się propagandzie rządowej i bezwstydnym manipulatorom medialnym. I jeszcze to było piękne, że skrzyknęli się z całej Polski i potrafili zorganizować cudowny wieczór żyjącej pamięci o tych, których nie pokonała nienawiść.

2012-04-10
PAMIĘĆ I MILCZENIE.
Już od kilku dni dochodzą wieści z Polski o uroczystych modlitwach, czuwaniach i marszach upamiętniających katastrofę smoleńską w 2010 roku. Wszędzie licznie uczestniczą młodzi ludzie. Oczywiście wasale medialni o tym milczą, a wydarzenia pamięci z Krakowskiego Przedmieścia opakowują gęstą ironią i złośliwością, czasami aż bluźnierczą, i puszczają w eter. Wydaje się im, że polityka może wszystko usprawiedliwić.

2012-04-02
KRAJOBRAZ.
Wielkopostny krajobraz polski ma się jak wielka sieć ulic, szlaków i ścieżek Drogi Krzyżowej, a wszędzie pełno młodzieży. Z wielkim krzyżem czy z małymi krzyżykami młodzi ludzie przemierzają Polskę rozmyślając mękę swego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Rozważania najczęściej uwidaczniają nauczanie bł. Jana Pawła II, zda się niewyczerpane źródło natchnień modlitewnych i pożytków duchowych.
I pomyśleć, że jeszcze można spotkać tego czy innego redaktora (nawet duchownego!), który wciąż jęczy, że Polacy nie asymilują treści wielkiego polskiego Papieża . A przeszedłby się taki choćby na rynek swego miasta czy miasteczka i posłuchał….

2012-04-01
HASŁA.
Wczorajsza demonstracja wrocławska dla poparcia wołania w całej Polsce o wolne media i TV Trwam była imponująca, około 6 tysięcy mężczyzn i kobiet maszerowało z lasem biało-czerwonych chorągwi nad głowami od kościoła Bożego Ciała przy ul. Świdnickiej aż do Rynku. Na transparentach oprócz nazw miejscowości widniały różne hasła. Zaskoczony byłem cytatem z Jana Pawła II „Wstańcie, chodźmy!”. Były hasła niedwuznaczne: „Donaldzie Tusku, rządź po polsku, nie po rusku”, „Nie będzie Dworak pluł nam w twarz!”. Była też groźba poetycka wypowiedziana przed trzydziestu laty przez Czesława Miłosza: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego, śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, gromadę błaznów koło siebie mając… Nie bądź bezpieczny…”. Inaczej, a przecież o to samo ciągle w Polsce chodzi.

2012-03-31
ZA OJCZYZNĘ.
Dziś, w sobotę o godz. 15:00 w kościele Bożego Ciała w otoczeniu kapłanów z dekanatu Śródmieście koncelebrowałem Mszę św. w intencji Ojczyzny. Uczestniczyli w niej ci, którzy po Eucharystii dołączyli do marszu protestacyjnego. Kościół był nabity do ostateczności. Długo trwało w tym ścisku rozdawanie Komunii św. W homilii wskazałem na piękno Polski wierzącej, jakie widział przed wstąpieniem do Unii Europejskiej Jan Paweł II. Była taka powaga i cisza, jakby za chwilę Niebo miało się otworzyć… A gdy na końcu zabrzmiało „Boże, coś Polskę”, wypełniona po brzegi świątynia zafalowała dynamicznie biało-czerwonymi flagami, jakby miała zwiastować święty szum z Nieba. W drodze do zakrystii przez zwartą ciżbę ludzi uświadomiłem sobie, że mijam twarze młode sprzed trzydziestu lat. To oni na ulicach tego samego Wrocławia wydobywali z peerelowskiego betonu nowy kształt Ojczyzny.

2012-03-18
OBRZYDZENIE 18 marca
Kiedy słyszę w Polskim Radiu Tadeusza Bartosia, eks-dominikanina, jak dywaguje na temat współczesnego Kościoła w Polsce, obrzydzenie mną wstrząsa. Mam za złe polskim przełożonym zakonu św. Dominika, że są tak mało uważni w obserwacjach rozwoju duchowego swych nowicjuszy.

2012-03-15
FUNDUSZ.
Gdzie się podziali mądrzy ekonomiści, którzy potrafiliby przekonać rządzących, iż skarbiec państwowy napełnia się przez tworzenie miejsc pracy, produkcję i eksport, a nie przez odbieranie pieniędzy kościołom. Zginęli, pochowali się przestraszeni propagandą partyjniaków rządzących? Zajadli krytycy Funduszu Kościelnego nie potrafią w swym zacietrzewieniu zadać sobie pytania, czyje pieniądze wypłacają teraz agendy państwowe na cele kościelne? Jeżeli rząd uznał za słuszną likwidację Funduszu Kościelnego, jako reliktu niechlubnej przeszłości, to jednocześnie powinien podjąć rozumną propozycję episkopatu, by rozmawiać spokojnie o współczesnych sposobach współistnienia Kościoła i państwa.

2012-03-10
ŚMIECH NA SALI.
Politycy, argumentujący rozdziałem Kościoła od państwa swe oburzenie na opłacanie niektórych działań kościelnych z kasy państwowej, pozostają ślepi na ogromną działalność charytatywną Kościoła, która legitymuje się setkami ton żywności i milionami złotówek podarowanych biednym obywatelom naszego państwa. Atakując Kościół wulgarnie i z pomijaniem prawdy, propaganda medialna zdaje się dzielić społeczeństwo polskie na niewierzących (gromadzących się w swoich partiach, klubach czy stowarzyszeniach) i wierzących (należących do Kościoła katolickiego czy innych wspólnot religijnych). I, oczywiście, podatki niech płacą wszyscy obywatele, ale z tych podatków niech korzystają tylko ateiści. Hahaha.

2012-03-05
WIELKA GRA.
Wczorajszą wygraną Władimira Putina na tron prezydenta dzisiejsza szeroka opinia (poza cenzurą) obwieszcza jako przegraną Rosji. „Putin wygrał z opozycją walkę, ale przegrał wojnę” – słyszy się często w mediach. A mnie trawi pytanie, czy najbliższe lata przyniosą pełne poznanie prawdy katyńskiej i czy smoleńskie karty zostaną wyłożone na stół?

2012-03-04
ŻAŁOBA.
Nie jestem pewien, czy słusznym jest ogłaszać „żałobę narodową” po wczorajszej katastrofie kolejowej. Nie żałuję nikomu żałoby, co więcej, cieszę się słysząc, jak w Polsce w kościołach rodacy modlą się o zbawienie wieczne 16-ściorga zmarłych i o zdrowie dla 57osób rannych w katastrofie pod Szczekocinami. Cieszy mnie fakt, że psycholodzy pośpieszyli na pomoc rodzinom osieroconym. Zdumienie wzbudziła spontaniczna pomoc mieszkańców wsi Chałupki w sąsiedztwie miejsca katastrofy. Postulowałbym jednak raczej „żałobę państwową”, w której znajdzie się całkowite i pewne zabezpieczenie przyszłego losu ofiar katastrofy.

2012-03-01
WYKLĘCI.
Jest już przez polski Parlament uchwalony: „1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. I wyniszczonych kompletnie przez NKWD i UB w PRL-u.
„My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej. Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny, czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów. Święcie będziemy stać na straży wolności i suwerenności Polski i nie wyjdziemy dotąd z lasu, dopóki choć jeden Sowiet będzie deptał Polską Ziemię”(Z ulotki, Podlasie 1946).
„Bilans walki stoczonej z komunistami przez niezłomne pokolenie Polski Podziemnej jest straszliwy. To ponad 5 tysięcy wykonanych wyroków śmierci na polskich patriotach, blisko 21 tysięcy zamordowanych w komunistycznych więzieniach i obozach, co najmniej 10 tysięcy zabitych w trakcie walk zbrojnych, to ludzie zmarli po zwolnieniu z katowni bezpieki. To także, co najmniej 50 tysięcy osób wywiezionych do obozów koncentracyjnych w głębi Związku Sowieckiego i dalsze 250 tysięcy skazanych za tzw. przestępstwa polityczne. To kolejne dziesiątki tysięcy, które trafiły z powodów politycznych do kopalń i obozów pracy. Zdecydowana większość antykomunistycznych partyzantów i konspiratorów została zakopana potajemnie w nieznanych miejscach i nie ma dziś nawet własnych grobów”. (Fundacja „Pamiętamy”). Komuniści nie zadowalali się ich śmiercią i prześladowaniami. W swej bezprzykładnej nienawiści musieli pohańbić ich cześć i zatrzeć o nich pamięć.

2012-02-29
DZIECIŃSTWO.
Odprawiłem Mszę św. za zmarłego przed rokiem wujka Romana Drzewieckiego. Dziś jego imieniny, zdarzały mu się co cztery lata. Pamiętam z dzieciństwa wakacje pod Starogardem Szczecińskim. Lubiłem wujkowi towarzyszyć w polu. Czasem brał mnie na traktor i mogłem trzymać kierownicę. Wakacje były zawsze beztroskie i środowisko różne od dolnośląskich kamieniołomów, a powietrze inne, nadmorskie. Roman był kilkanaście lat starszy, dokuczał czasem, był uszczypliwy, rubaszny, a nieraz wulgarny. Przed wielu laty, gdy mnie poczęstował wiązanką z rubasznym śmiechem (wtedy był kierowcą vipów partyjnych w powiecie), popatrzyłem w jego oczy i po chwili powiedziałem: wujku, kocham cię, zawsze cię kochałem. Roman złagodniał. Czy na długo?
Choroba nie pozwoliła mi na daleką jazdę na jego pogrzeb. Omodliłem go na Eucharystii serdecznie we Wrocławiu. Płakałem po nim. Dzieciństwo w moim sercu nie umarło.

2012-02-28
GŁOS BOGA.
Z nauczania św. Cypriana, biskupa i męczennika (III w.): „Przykazania ewangeliczne, bracia najmilsi, nie są niczym innym, jak Bożym nauczaniem, fundamentem pod budowę nadziei, sklepieniem umacniającym wiarę, pokarmem krzepiącym serce, przewodnikiem ukazującym drogę i pomocą dla osiągnięcia zbawienia. Nakazy te, kierując na ziemi uległymi sercami wierzących, prowadzą ich do królestwa niebieskiego.
Bóg zechciał wiele powiedzieć przez swoje sługi – proroków i pragnął, aby Go słyszano. Większe jednak bez porównania jest to, o czym mówi Syn Boży. On bowiem własnym głosem potwierdza słowa Boga powierzone prorokom i już nie posyła, aby przygotowano drogę Temu, który przychodzi, ale sam przychodzi, wskazuje i otwiera drogę nam, którzy niegdyś byliśmy ślepi i żyliśmy beztrosko, błądząc w ciemnościach śmierci, abyśmy teraz oświeceni światłem łaski trzymali się szlaku życia, gdzie wodzem i przewodnikiem jest sam Pan”.

2012-02-27
POKUSA I ZWYCIĘSTWO.
Z Komentarza św. Augustyna (+430 r.) do Psalmu 61: „Życie nasze w tym pielgrzymowaniu nie może trwać bez pokusy, ponieważ właśnie postęp duchowy dokonuje się przez pokusy. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać. Nikt też nie potrafi osiągnąć wieńca chwały bez uprzedniego zwycięstwa. Zwycięstwo zaś odnosi się poprzez walkę, a walczyć można jedynie wówczas, gdy się stanie w obliczu pokus i nieprzyjaciela.
Chrystus przemienił nas w siebie wówczas, gdy pozwolił się kusić szatanowi. Czytamy w Ewangelii, że Jezus Chrystus był kuszony na pustkowiu. Tak, Chrystus był kuszony przez diabła! W Chrystusie bowiem ty byłeś kuszony, ponieważ On wziął od ciebie ciało. Jeśli w Nim jesteśmy kuszeni, to i w Nim przezwyciężamy diabła. Widzisz, że Chrystus był kuszony, a nie dostrzegasz, że odniósł zwycięstwo? Uznaj, że to ty jesteś w Nim kuszony i że w Nim odnosisz zwycięstwa. Chrystus mógł trzymać diabła z dala od siebie. Jeżeliby jednak nie był kuszony, nie nauczyłby cię sztuki zwyciężania w pokusie”.

2012-02-26
KSIĄŻĘ CIEMNOŚCI.
Z Listu na Wielki Post ks. abpa Józefa Michalika: „Zauważcie, Drodzy Bracia i Siostry, że bliskość Chrystusa, a nawet miłość do Niego i zjednoczenie z Nim, nie eliminuje z Jego i naszej bliskości szatana, Złego Ducha. Apostoł będzie przypominał, że chrześcijanie są włączeni w walkę nie z potęgami tego świata, ale z szatanem (por. Ef 6,12). I to nie tylko w czasach apostolskich. Dziś także trwa walka z Księciem Ciemności. Mówił o tym Papież Paweł VI, przypominał Jan Paweł II, a Kościół poucza: Szatan, „władca tego świata” (J 12,31) działa podstępnie także i dziś. Każdy człowiek oprócz własnej pożądliwości i złego wpływu innych, doświadcza również pokus ze strony szatana, tym większych im mniej zdaje sobie z tego sprawę (JP II, 18. III.1979). Ostateczne zwycięstwo jest zawsze po stronie Chrystusa, ale kruchość naszego ludzkiego myślenia i ufanie swoim tylko zdolnościom i siłom niejednego już zwiodła”.

2012-02-25
ŻYCIE W ŚWIETLE.
Z nauczania św. Ireneusza (Adversus haereses, II w.): Bóg, przynaglając nas do tego, byśmy szli za Nim, chce nas jedynie zbawić. Iść bowiem za Zbawicielem znaczy tyle samo, co mieć udział w zbawieniu, podobnie jak iść za światłem, to tyle samo, co być zanurzonym w świetle. Ci, którzy chodzą w świetle, nie oświecają przecież światła, lecz światło ich oświeca i opromienia. Oni sami nic nie przydają światłu, otrzymują zaś od niego to dobrodziejstwo, że poruszają się w jego blasku. Przyjaźń z Bogiem darzy nieśmiertelnością tych, którzy ją zdobywają. Chwałą człowieka jest trwanie w Bożej służbie. Jezus stwierdził wobec swych przyjaciół w Modlitwie Arcykapłańskiej do Ojca: „Chcę, aby ci byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją”(17,24).

2012-02-22
CAŁE SERCE.
Już jest Wielki Post. Słychać wołanie Pana Boga: „Nawróćcie się do mnie całym swym sercem!” (Jl 2,12). Różne posty sobie w życiu człowiek nieraz zakłada, ale post, żeby był naprawdę wielki, musi poruszyć całe serce i skierować ku Bogu. Czy Bóg zadowoli się jakimś papierosem niezapalonym, kieliszkiem odsuniętym , telewizorem zamilkłym, grą komputerową zgaszoną, jałmużną wrzuconą do skarbonki Caritasu?… Z pewnością, ale właśnie przy jednoczesnym wysiłku codziennego kierowania serca w stronę Jezusa Chrystusa. Bóg chce mnie całego, z sercem niepodzielnym, włączyć w swoją wieczność szczęśliwą. Jezus cały się oddał Ojcu za człowieka. Jego przebite serce wylało całą krew i wodę dla człowieka, ani skrawka życia nie zostawił dla siebie – stwierdził to naocznie setnik ostrą włócznią na Golgocie (J 19,34).

2012-02-18
MONOLIT.
Dziś nasz parafianin, członek Rady Parafialnej, prof. Jan Kmita obchodzi 90. urodziny. Nie byłoby to coś nadzwyczajnego, bo przecież wielu ludzi dożywa nawet setki lat, gdyby nie fakt, że pan Profesor jest w pełni i owocnie funkcjonującym ekspertem naukowym, członkiem krajowych i międzynarodowych gremiów. Stać go na udział w różnych spotkaniach i debatach, na które jest zapraszany jako autorytet, znawca i doradca w sprawach różnorakich konstrukcji mostowych. I choć od dawna jest na emeryturze, to jednak na Politechnice Wrocławskiej ma swój gabinet i wyznaczone godziny konsultacji dla młodych naukowców. Drzwi się nie zamykają. Poza tym Profesor żyje dynamicznym życiem swej Uczelni, na której zaczynał karierę naukową już jako student od 19 listopada 1944 roku. Do odgruzowywanego Wrocławia przybył z Mazowsza. Miał za sobą młodzieńcze, niebezpieczne doświadczenia walki konspiracyjnej i tajnych kompletów, na których zdobywał swą mężną dojrzałość. Ale najcenniejsze, co przywiózł ze sobą do naszego Miasta, była i jest jego mocna, niewzruszona wiara w Boga. Religijności swej nigdy nie ukrywał. Jako monolit osobowościowy zjednywał sobie u ludzi szacunek. Gdy przyszło mu w czasach komuny pełnić obowiązki rektora Uczelni i toga zobowiązała go do „wizyty przyjaźni” w Moskwie, ani na moment nie zawahał się, kiedy przed niedzielą gospodarze zapytali grzecznościowo: czego by jeszcze pan rektor życzył sobie? Odpowiedział z prostotą: życzę sobie być jutro na Mszy świętej. Tumult powstał wśród moskali i powiało zgrozą, ale życzeniu stało się zadość. W naszym kościele w każdy dzień Pański na Mszy porannej jest miejsce zajęte przez sędziwego Jubilata. Przed laty zawsze tu z żoną uczestniczył w Eucharystii. W dni powszednie można zauważyć pana Profesora zawsze pieszo idącego do pracy i tak samo wracającego zdecydowanym krokiem. Ad multos annos, panie Profesorze!

2012-02-17
APEL POLSKIEGO BISKUPA.
Jan Paweł II w 1980 r. napisał w swoim Testamencie iż „czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne. Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych czasów próbą – stała się droga Kościoła, zarówno Wiernych jak i Pasterzy…. W niektórych krajach Kościół znajduje się w okresie takiego prześladowania, które w niczym nie ustępuje pierwszym stuleciom, raczej je przewyższa co do stopnia bezwzględności i nienawiści”. Przytaczając ten fragment Testamentu bł. Papieża, ks. bp Antoni Dydycz w swym liście pasterskim komentuje, iż „w siódmym roku od przejścia Jana Pawła II z tego świata do Domu Ojca, możemy potwierdzić w pełni Jego opinie o tamtych prześladowaniach, porównując je z dzisiejszymi. A mając na uwadze agresję większości współczesnych mediów, to z czymś podobnym jeszcze nie spotkaliśmy się w naszej polskiej przeszłości, nie mówiąc o rozbiorach, okupacji, czy też o komunistycznych atakach”. Ten list pasterski jest refleksją nad polską współczesnością z okazji peregrynacji relikwii bł. Jana Pawła II w diecezji drohiczyńskiej. Ks. biskup z głębokim przekonaniem o konieczności mówienia prawdy stwierdza: „Słyszymy, że żyjemy w wolnej Polsce, a jednak względem Kościoła postępuje się wyjątkowo niegodziwie. (…) Wszelkie oficjalne wypowiedzi o demokracji, o równości – w świetle faktów – trzeba, niestety, między bajki włożyć”. Do sprawujących władzę apeluje: „Opamiętajcie się! Szanujcie swoich rodaków choć trochę”.

2012-02-14
SPÓDNICA WALENTYNKI.
Wydaje się, że szał walentynowy już wyblakł w Polsce, w telewizji na pewno. Wyschła już kasa sponsorów, co tapetowali na czerwono studio TVP1 i czerwonymi serduszkami nasycali wszystkie stragany jarmarczne w kraju. Teraz różni ludzie w Kościele chwytają się spódnicy walentynkowej, z tym że ciągną ją w drugą stronę. W gnieźnieńskiej Katedrze wystawiono specjalną księgę, do której wpisywać można podziękowania i prośby o modlitwę poprzez wstawiennictwo świętego Walentego. Wpisywali się do niej zarówno młodzi jak i starsi, prosząc o umocnienie małżeństwa, pokonanie trudności i kryzysów, zdrowie dla małżonka, oraz dobry wybór żony lub męża. Gdzie indziej w Polsce młodzi, zachęcając rówieśników szkolnych do debaty, stawiali konkretne pytanie: „Mydło – czy to jedyna czystość, na jaką cię stać?”. W Wiedniu natomiast ordynariusz diecezji, ks. kard. Schönborn, dzisiaj rano, jako jeden z wielu walentynkowych posłańców, wyszedł przed stację metra na jednym z najruchliwszych placów i rozdawał przechodniom list miłosny od Boga i zaproszenie na randkę z Bogiem w kościele.

2012-02-10
STRAJK KOLOROWY.
Rzecz to niesłychana: „Mazowsze” strajkuje! Na ulicach stolicy kolorowo, zmarznięci artyści, śpiewacy i tancerze, wachlują mroźne powietrze dowcipnymi i tragicznymi hasłami: „Kukułeczka kuka i pieniędzy szuka, ambasador kultury, a w portfelu dziury, dobro narodowe – pensje głodowe”. Skarżą się przed wicemarszałkiem województwa na niskie pobory: 1400 – 2000 brutto na miesiąc. Od sześciu lat nie było podwyżki wynagrodzenia. Młodzi odchodzą z zespołu, albo dzielą swój czas na scenę i na dodatkową pracę w różnych firmach. Wojewoda zamiast zwiększyć dotację państwa, umniejszył ją. Bezradnie rozkłada puste dłonie: podwyżki i tym razem nie będzie. Duch w artystach nie plajtuje, zmarznięte ciała rozszerzają zarzuty: „Jesteśmy oszukiwani i naszą miłością do tańca nas się wykorzystuje; nie zgadzamy się z dawaniem dotacji przez władze tam, gdzie jest wygodnie, gdzie rządzący zdobędą elektorat!”. Zespół „Śląsk” otrzymał dotację od państwa ponad dwukrotnie wyższą! No, cóż! Usta krzyczą, bo głodne. Serce się buntuje, bo upokorzone.

2012-02-09
ZMIANA.
Dziś w Krakowie pożegnanie cmentarne polskiej noblistki literackiej, poetki, pani Wisławy Szymborskiej. Mimo mroźnej pogody, oglądać można wielu państwowych notabli. Każdy po swojemu uczy się własnego pogrzebu. Zerkając w telewizor kartkuję z półki wyciągniętą „Chwilę”. Zatrzymuję się na „Przyczynku do statystyki”: ‚Na stu ludzi (…) / śmiertelnych / -stu na stu. / Liczba, która jak dotąd nie ulega zmianie’.
Ale odtąd uległa. Ciekawy jestem, z jakim zdziwieniem przyjęła nieboszczka tę zmianę w swym życiu.

2012-02-02
SERCE.
Mróz buchający parą z ust zgromadzonych zakonnic w kościele trzymających w skostniałych dłoniach zapalone świece. Czy ten płomyk rozgrzeje wciąż dziewczęce dziękczynienie Bogu za konsekrację życia, za przyjęcie potrójnych ślubów całkowitego oddania? Jest jeszcze serce w środku, ono może uratować dzisiejszą uroczystość.

2012-02-01
TALENT I ŁASKA.
Zmarła Wisława Szymborska w Krakowie i tam ją pochowają na Cmentarzu Rakowickim. Pogrzeb zapowiedziano świecki, to znaczy w konwencji religijności ateistycznej. Taką wolę zostawiła 89-letnia, szeroko znana, Poetka z warsztatem literackim obsługiwanym perfekcyjnie i z treściami czysto humanistycznymi. Nie zdziwiłem się, gdy usłyszałem w 1996 roku o nagrodzie Nobla dla niej. Wybrali ją współcześni poganie. Skromna, jakby zawstydzona wobec dworu królewskiego, miła, wyciszona pani, obserwatorka człowieka na ziemi. Spodobała się Szwedom. Ilekroć czytałem jej wiersze (mam na myśli twórczość po październiku 56) ulegałem urokowi (zatykającej człowieka) mądrości zapisanej w doskonale ascetyczny sposób, paradoksalnie i niezmiennie ze szczyptą ironii. Jednocześnie ta lektura wzbudza we mnie jakiś zupełnie niezrozumiały żal do poetki. Dlaczego tak zdolna i literacko wyposażona kobieta w swych wierszach prowadzi innych jedynie po ziemi? Jej myśli i uczucia nie wzlatują w Niebo. Wysoko cenię jej Talent i ubolewam nad utraconą Łaską. Modlitwę za zmarłych w dniu pogrzebu zmówię.

2012-01-26
SPRAWIEDLIWI.
W Kielcach – to miasto mego dzieciństwa po opuszczeniu Wołynia – dziś przyznane zostały Polakom odznaczenia „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” i nadany tytuł „Honorowy Obywatel Izraela”. Ceremonia ta w Urzędzie Miasta, podczas II Kieleckich Spotkań Chrześcijańsko – Żydowskich Tikkun = Naprawa, to piękny akcent wpisujący się (nie myślę, że przypadkowo) w modlitwy Kościoła Katolickiego o jedność już nie tylko chrześcijan, ale i ludzi wierzących w Jedynego Boga. Dobrze, że stało się to w Kielcach, gdzie po wojnie komuniści zorganizowali obrzydliwą i tragiczną prowokację antysemicką. Obecny na uroczystości ambasador Izraela w Polsce poinformował, że w całej Europie Sprawiedliwych jest ponad 22 tysiące, z czego 6351 to Polacy. To pokazuje skalę blisko 30% Polaków spośród wszystkich narodowości naszego kontynentu. Instytut Yad Washem niech to wpisze do podręczników nauczania młodych Żydów w Izraelu.

2012-01-17
PAPIEROWY GŁOS.
Fragment oświadczenia Rady Stałej Episkopatu Polski: „Rada Stała, w oparciu o analizę sytuacji dotyczącej działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka, stanowczo przestrzega katolików przed gromadzeniem się wokół jego osoby i popierania głoszonych przez niego idei. Mimo wyraźnego zakazu biskupa miejsca i nałożonej kary kanonicznej, ks. Natanek nie zaprzestał niestety swojej działalności. Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne”. Chyba jednak taki papierowy głos od biurka niewiele zdziała. Tu SŁOWA potrzeba!

2012-01-15
OBURZENIE.
W parafiach w całym kraju trwa akcja uwyraźnienia oburzenia katolików na decyzję KRRT odmawiającej TV Trwam miejsca na multipleksie. Wielkie poparcie dla o. Tadeusza Rydzyka usilnie proszącego o przyznaniem miejsca. Opozycyjne środowiska polityczno-społeczne sięgają po środki drastyczne wpływu na prezesa KRRT z oddaniem sprawy do Trybunału Stanu włącznie. Jest to świetna reklama dla toruńskich mediów, bo nawet niewierzący obudzili się i oburzają się na jawne łamanie prawa w demokratycznym kraju europejskim.
W naszej parafii zebrano dzisiaj blisko 70 podpisów na listach pod protestem wobec decyzji KRRT.

2012-01-12
NIESZCZĘŚNICY.
Dwa lata temu wyspa Haiti zatrzęsła się. Zginęło pod gruzami 230 tysięcy mieszkańców. Do dziś ruiny straszą swym widokiem. Wszystkiego wciąż brakuje, poczynając od czystej wody. Ludzie wygłodzeni chronią się przed upałem dnia i chłodem nocy w dziurach między zgliszczami. Wielka tuba globalnej wioski omija tę wyspę, tak łatwo zapomnieć o nieszczęśnikach, są już niemedialni. Wielki biznes nie czuje tu swych źródeł wzbogacenia.
Bóg pamięta. W kwietniu ub. roku Haitańczycy przyjechali do Białegostoku i Krakowa po dar relikwii Apostołki Bożego Miłosierdzia. Spełnili marzenie swego arcypasterza, który zginął w czasie trzęsienia. Kościół organizuje w miarę normalne życie. Potrzebna nie tylko pomoc medyczna i lekarstwa. „Caritas” buduje szkoły i edukuje dzieci w tym kraju, gdzie połowa ludności nie umie czytać ani pisać. Archidiecezja rękoma kleryków odbudowuje seminarium. Mury katedry oczyszczone już z gruzów, na odbudowę przyjdzie czas później.
Gdyby tak jeszcze czarni politycy umieli sobie podać ręce do zgody i do solidarnej odpowiedzialności za ten niewielki naród im powierzony…

2012-01-09
SŁABOŚĆ.
Tyle dni bez Eucharystii… Już bardzo mocno chciałem wczoraj, w niedzielę, celebrować choćby wieczorną Mszę, tym bardziej że ks. Wojciech chodzi do późna po kolędzie. Dałem radę, nawet z krótką homilią, choć słabość towarzyszyła mi uparcie i w głosie, i całym ciele. Słuchacze wytrzymali.
Terapia antybiotykowa trwa. Ciężko znoszę reakcję organizmu, no i nie mogę wychodzić z mieszkania. Ponoć sporo wrocławian boryka się z ciężką grypą. Wyrazy solidarności przed Panem! Psalmista mi pomaga.

2012-01-06
RADOŚĆ WIARY.
To prawdziwy tryumf święta Trzech Króli. W trzydziestu miastach Polski odbyły się dziś pochody z tysiącami uczestników. Za królami jadącymi na koniach czy na wielbłądach postępowały rodziny kolędujące, gromady dzieci ubranych niezwykle kolorowo, uczestniczących w małych lub większych scenkach biblijnych z okresu Bożego Narodzenia. Dużo muzyki, śpiewu i radości. Wierzący Naród bawił się po swojemu. Ojciec Święty po modlitwie Anioł Pański pobłogosławił z Watykanu tę polską radość wiary.
Miałem dziś dużo czasu, by pomyśleć, jak przedziwnie Bóg steruje losami narodów i poszczególnych ludzi. Czy nasi politycy, posłowie, zaciekle walczący nie tak dawno z milionami głosów domagających się przywrócenia tego święta, choć przez moment zawstydzili się dziś? Nie wiadomo, bo publiczne media znów zostały zakneblowane, podobnie jak w sierpniu ub. r. podczas madryckiego spotkania katolickiej młodzieży świata.

2012-01-05
MULTIPLEKS.
Wieczorem od ołtarza św. Józefa w Kaliszu zgromadzeni biskupi, kapłani i bardzo liczni pielgrzymi z całej Polski posłali w stronę rzekomych demokratów stanowiących Krajową Radę Radia i Telewizji mocne pytanie: dlaczego nie chcecie dać miejsca na cyfrowym multipleksie katolickim mediom wierzącego Narodu?
Święty Józef jest możnym orędownikiem u Tronu Bożego. Na miejscu p. Dworaka i jego towarzyszy raczej bym spuścił z tonu.

2012-01-04
POMOC.
Odwagi, Duszo!

2012-01-02
CIAŁO.
Jestem źle traktowany przez moje ciało. Rżnie niemiłosiernie pejczem bólu od czwartej nad ranem.